Home > Zapiski z podróży > W świętym mieście

W świętym mieście

Gacek

Dziunia urodziła się głodem w oczach. Godzinami potrafi wpatrywać się w pustą miskę, a gdy nie przynosi to efektu, trąca ją z wyrzutem czarnym mokrym nosem. Jest jeszcze bardzo młoda. Figlując wpada na meble, kwiaty, ludzi.

Rambek (od Rambo) wygląda groźnie ale ma gołębie serce. Gdy macha kikutem ogona, jego zgrabny tyłek chodzi jak wahadło. Wraz z nim rodowe klejnoty.

Kierownictwo nad stadem, z racji starszeństwa objęła śnieżnobiała Mila. Nieznacznym ruchem głowy, krótkim warknięciem ustala hierarchie, studzi ambicje.

Pieprzu dodaje Gacek. Na świat patrzy wielkimi bursztynowymi oczami, ale jeszcze większe ma uszy. Niczym u nietoperza. Stąd jego imię. Nie ma jeszcze roku i ma ADHD, które momentami udziela się pozostałym.

Jest jeszcze żółw ale ten się alienuje w swojej skorupie. Jak nie śpi próbuje zrobić podkop i uciec.

Oprócz zwierząt jest nas tu dziesięć osób skupionych na pięćdziesięciu metrach kwadratowych. Zwaliliśmy się tu na długi weekend. Świętujemy imieniny gospodyni oraz parapetówę.

Pierwsi wstają o szóstej. Mogą bez ponaglań korzystać z ubikacji. Później tworzy się komitet kolejkowy. Z prysznica, bez zalania łazienki, umie korzystać tylko szwagier a zarazem gospodarz.

Czas odmierza ratuszowy zegar, który co pół godziny (ku zadowoleniu radnych i prezydenta) tnie kuranty. Nocny spokój budzą czasem częstochowscy szybcy i wściekli. Obiektem pożądania jest elektryczna pompka do materaców.

Po obowiązkowej porannej dawce kofeiny wszyscy z nadzieją patrzą w okna. Niestety nisko sunące ciężkie chmury nie wróżą nic dobrego. Uzbrojeni w parasolki, ciepło odziani aborygeni dopełniają tego smutnego obrazu.

Zjemy więc śniadanie, zbudzimy dzieciarnię i spróbujemy zaatakować kolejne okoliczne atrakcje.

VN:F [1.9.12_1141]
Rating: 2.5/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.12_1141]
Rating: 0 (from 0 votes)
W świętym mieście, 2.5 out of 10 based on 2 ratings
Categories: Zapiski z podróży Tags:
  1. Hexe
    Czerwiec 16th, 2009 at 00:34 | #1

    A Roman znowu opuszczony i musi liczyc na dobre serce sasiadki? ;)
    PS: Gacek jest sliczny.

    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Czerwiec 16th, 2009 at 06:58 | #2

    Roman przeżył rozstanie
    O ile wogóle zauważył jakąś różnicę ;-)

    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Klara
    Czerwiec 17th, 2009 at 22:49 | #3

    Też miałam kiedyś Gacka. Dzieci znalazły gdzieś porzuconego malutkiego dzikuska i przyniosły do domu. Rodzinni znawcy kotów uznali, że to chłopiec i że ma nadzwyczaj duże uszy, jak na taką kruszynkę, więc został Gackiem. Potem trzeba mu było zmienić imię na Gackową, bo niespodziewanie urodził 2 małe śliczne kotki.

    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.12_1141]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  1. Brak jeszcze trackbacków

Switch to our mobile site