Nemocnice na kraji města

Zwykle jest tak samo. Najpierw padam ja. Tak zapobiegawczo. A potem trup ściele się gęsto.

Zwykle jest tak samo. Najpierw padam ja. Tak zapobiegawczo. A potem trup ściele się gęsto.
Będąc młodą lekarką, wszedł raz do mego gabinętu, pacjęt o twarzy zbolałej i wielce bladęj
- Dziem dobry pani doktór. – wykrzyknął od progu.
- A dziędobry. Co pana sprowadza?
- Sprowadzam mniem do pani doktor problem poważny. Co w TV spojrzem rzygam!
- Dawaj Heniek! – krzyknął brygadzista – Nie certol się!
Operator koparki, zwany przez kumpli Speedy Gonzales, splunął i pchnął drążki.
Łyżka pomknęła z zastraszającą prędkością w stronę ziemi. Stalowe zęby wgryzły się w glebę.

- Mam hacjendę Betti, wróć do mnie proszę – spojrzał na nią błagalnie.
- Nie kłam! To mój Amante Thomas ją kupił! – krzyknęła oburzona.
- Za moje pieniądze Betti! – zaprotestował cicho.
Czytaj więcej…

Żona wyrzuca nas na leśnym parkingu koło Gołębiewa. Niebo szare, zimno. Miro próbuje rozeznać gdzie jesteśmy. – Chodź, będzie hardkor! – mówię ciągnąc go w krzaki.

Ta maszyna zna moje numery
Lecz ja nie znam numerów maszyny
Nie pomogą tu żadne bajery
Trzeba grać bez popeliny
Czytaj więcej…