<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata &#187; Born to be wild</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/category/born-to-be-wild/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2012 20:14:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>O ludach wędrownych i wolności</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 12:56:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1848</guid>
		<description><![CDATA[Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami. Sam należę, od wiosny tego roku, do kamperowców, nomadów albo jak kto woli cyganów 21 wieku. Długo byłem szmaciarzem, przez jakiś czas groziło mi przystąpienie do braci Drzymałowej, koniec końców [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F09%2F05%2Fo-ludach-wedrownych-i-wolnosci%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p align="LEFT"><strong><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1849" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a><br />
</strong></p>
<p align="LEFT">Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami.</p>
<p align="LEFT"><span id="more-1848"></span>Sam należę, od wiosny tego roku, do kamperowców, nomadów albo jak kto woli cyganów 21 wieku. Długo byłem szmaciarzem, przez jakiś czas groziło mi przystąpienie do braci Drzymałowej, koniec końców stałem się właścicielem kryptokampera żółwika.</p>
<p align="LEFT">Przyczepiarze stosunkowo szybko zmieniają tryb życia na osiadły. Nie ma co się dziwić. Spróbuj jeden z drugim wlec taki domek na kółkach za sobą, manewrować, nie daj Boże cofać, koszmar! Znajdują więc szybko sympatyczne miejsce, i tam kotwiczą na stałe.</p>
<p align="LEFT">Na początku na parę dni, potem tydzień, dwa, całe wakacje. Po paru latach dochodzą do wniosku, że można by tak zbudować jakąś werandę, wiatę, płotek, i budka na kółkach osiada na cegłach. Z czasem zostaje wchłonięta przez rozrastający się drewniany domek letniskowy zwany dla formalności werandą.</p>
<p align="LEFT">Proces ten z całą wyrazistością zaobserwowałem na wyspie Bukowiec, na Jezioraku. Tutaj są zdjęcia: <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110905Wyspa%20Bukowiec/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/index.cgi?action=16_amp_dir=/20110905Wyspa_20Bukowiec/&amp;referer=');">http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110905Wyspa%20Bukowiec/</a></p>
<p align="LEFT">Wyspa jest niesamowita. Wjeżdża się na nią po wąskiej utwardzonej grobli o długości 400 metrów. Jest to jedno wielkie pole namiotowe na którego obejście trzeba co najmniej pół godziny. Tłumów nie ma, zwłaszcza w części porośniętej lasem. Spokojnie można znaleźć miejsce gdzie do najbliższego sąsiada będzie kilkaset metrów, co w przypadku dobrej pogody pozwoli hasać na golasa. Jest woda bieżąca, czyste tojtoje i prąd. Gastronomia i mały sklepik ale z cenami mocno zaporowymi.</p>
<p align="LEFT">Snując się po wyspie z aparatem poczułem się trochę jak w żywym skansenie. Plastikowo drewniane chatki, płotki z materiału albo folii, zabudowania gospodarcze, a nawet rękodzieło ludowe &#8211; rzeźby z konarów, fantazyjne strachy na wróble. Chlupotał Jeziorak, drzewa szumiały, hulał jesienno-letni wiatr. Czasem odezwał się jakiś ptak.</p>
<p align="LEFT">Przyczepiarze nie są nam wrodzy, aczkolwiek jak każdy lud osiadły, patrzą podejrzliwie na rozbitych w pobliżu włóczęgów. &#8211; Trzeba być czujnym Panie &#8211; mówią między sobą &#8211; bo nigdy nie wiadomo, kiedy taki cygan grilla ci podpieprzy, albo nie daj Boże, solara! Czułem więc na plecach ich czujny wzrok. Gdy odwracałem się szybko, zdradzała ich poruszona firanka.</p>
<p align="LEFT">Są jeszcze namiociarze. To jest faza prenatalna. Większość z nich przerodzi się w przyczepiarza albo kamperowca. Albo zostaną zatwardziałymi namiociarzami do końca, Jak Henryk i Janina (tak ich sobie w myślach nazwałem) których spotkałem na kempingu w Jantarze.</p>
<p align="LEFT">Starsi państwo ze szronem na głowie, którzy spali w malutkim pamiętającym (ich) czasy studenckie. Obok stał wypieszczony maluch na warszawskich blachach. Tak na marginesie już sam dojazd z Warszawy na wybrzeże takim jeździdełkiem jest nie lada wyczynem. Chyba poruszali się poboczem, spychani co chwila przez wściekłych i szybkich pobratymców.</p>
<p align="LEFT">Wczoraj uzmysłowiłem sobie, że od czerwca przemieszkałem prawie miesiąc w moim żółwiu. Gnałem przed siebie, bawiłem się w eksploratora, szukając miejsc zapomnianych, często opuszczonych ale klimatem.</p>
<p align="LEFT">Pichciłem posiłki w żółwikowej kuchni, pasłem brzuch sjestując na kanapie, a za rozwartymi drzwiami i oknami rozciągał się widok, którego żaden hotel nie mógłby mi zagwarantować, i to całkowicie za darmo! Parę razy próbowałem zakotwiczyć w jednym miejscu na co najmniej dwa dni, ale już o poranku coś kazało mi ruszać dalej, przed siebie.</p>
<p align="LEFT">I to jest właśnie wolność!</p>
<p align="LEFT">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.4</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2011 09:19:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[- Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? &#8211; odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany. - To ty mówisz?? &#8211; zdumiałem się wielce. - On mówi! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek. - A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F27%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%25e2%2580%2593-cz-4%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1810" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="517" /></a></p>
<p>- Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? &#8211; odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany.<br />
- To ty mówisz?? &#8211; zdumiałem się wielce.<br />
- On mówi! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek.<br />
- A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, jak co chwilę muszę na tych waszych polskich drogach machać tą moją biedną głową.</p>
<p><span id="more-1807"></span>Muchy wsiadły w Okartowie. Były ich setki. Całymi rodzinami. Z bagażami, dzieciakami, psami. kotami. Były szybkie, zwinne, ciekawe świata. To była podróż ich życia. Bo zastanówcie się dobrze, taka mucha, co ona może zobaczyć ze świata? Tyle co doleci, a ileż ona uleci na tych małych skrzydełkach? Sto metrów, dwieście? Dla nich mój żółw był statkiem kosmicznym. Gdańsk, miasto me, to odległa o miliony lat świetlnych galaktyka. Pchały się więc drzwiami i oknami, chcąc się załapać na tą podróż za jeden uśmiech.</p>
<p>Kolejną noc postanowiłem spędzić w Siemianach, nad Jeziorakiem. Nigdy tam nie byłem. Mieszkał tutaj autor Pana samochodzika, mojego idola z dzieciństwa. Lubiłem Nienackiego, aż do momentu kiedy napisał „Raz do roku w Skiroławkach”. Nie powinien był tego robić.</p>
<p>Żółwia zaparkowałem z dala od brzegu, na górce. Dla pewności nakłułem grunt w paru miejscach widelcem. Spoko twardy. Odwiert łyżką sobie odpuściłem. Zaciągnąłem ręczny, wrzuciłem bieg. Dla pewności rozejrzałem się za jakimiś kamieniami co by podłożyć pod koła. Pupa blada, znalazłem tylko jakąś starą oponę. Nauczony doświadczeniami poprzedniej nocy nie chciałem zostać obudzony przez nimfę jeziorną.</p>
<p>Podniosłem roletkę (sponsorem roletek jest firma &#8230;. ) Z kubkiem pachnące kawy ległem na szezlongu wpatrując się w fantastyczny widok za oknem. Jeziorak spowity był w szarościach. Gdzieś tam daleko bielił się żagiel. Granatowe brzuchy chmur szorowały o las po drugiej stronie. Co rusz coś tam błyskało, iskrzyło, dudniło i burczało. Niebo pieściło prądem ziemię.<br />
- Idzie burza i nie ma to rady – pomyślałem.</p>
<p>Muchy przysiadły na oknie kontemplując wraz ze mną cud natury.<br />
– Snopki siana&#8230; Jedzą krowy&#8230; Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi&#8230; O! &#8211; powiedziała po chwili milczenia ta zielonkawa.<br />
– Ta&#8230; Ta&#8230; W tak pięknych okolicznościach przyrody&#8230; I niepowtarzalnej&#8230; &#8211; dorzuciła chuda.<br />
- Koń&#8230; Krowa, kura, kaczka&#8230; Kura, kaczka, drób&#8230;(&#8230;) O! Jest! Widzę! Droga&#8230; Chyba na Ostrołękę. &#8211; rozkrzyczała się trzecia, z takimi wielkimi złotymi oczami.</p>
<p>Kapnęło. Z początku tak nieśmiało. Jedna kropla, druga, trzecia. Drzewa zamarły. I naglę chlust, rozpłakały się niebiosa. Deszcz walił od dach jak kule z karabinu maszynowego. Uderzyła wichura. Żółw aż przysiadł. Wbił pazury. Grzmotnęło.</p>
<p>Muchy pochowały się po kątach coś tam brzęcząc o konieczności postawienia gromnicy w oknie.<br />
- O Benjaminie Franklinie nie słyszałyście? &#8211; rzuciłem w ich stronę. To je trochę uspokoiło.<br />
Błyskało jak diabli. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Zupełnie jak w dyskotece.<br />
- Disco! Disco! Let&#8217;s dance! &#8211; rozkrzyczały się muchy i rzuciły w tany.</p>
<p>Burza przetoczyła się na wchód. Noc minęła spokojnie. Rano obsiadły mnie pasażerki na gapę.<br />
- Panie szofer pobudka! jadziem! jadziem! &#8211; nie dawały spokoju.<br />
Odpaliłem motor i skierowałem żółwia w stronę Gdańska. Krzyżak wrzeszczał na całego jakby go Jagiełłowi wojowie na tortury wzięli.<br />
- Dojadę choćby na dwóch kołach – wydusiłem zza zaciśniętych zębów – dojadę!</p>
<p>I dojechałem!</p>
<p>Koniec.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.3</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 10:43:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1802</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu. - Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi. W 2009 roku razem z kumplem dopiskaliśmy się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F26%2Fzolw-blotny%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1803" title="0" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg" alt="" width="643" height="638" /></a></p>
<p>Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu.<br />
- Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi.</p>
<p><span id="more-1802"></span>W 2009 roku razem z kumplem dopiskaliśmy się do Gołdapi, szukając potem rozpaczliwie mechanika. Pierwszy do jakiego nas skierowano raczej auta rozkładał i ciął na kawałki. Zaopatrywał pewnie w części wygłodniały rynek Wspólnoty Niepodległych Państw. Dziwnym trafem wszystkie furki (większość nufka sztuka) były bez tablic rejestracyjnych. Czym prędzej zwialiśmy.</p>
<p>W 2010 W kowalach Oleckich (19km od Gołdapi) padły w landrynce hamulce a, że od Gołdapi hamulca nie używałem więc podejrzewam, że to efekt trójkąta gołdapskiego. Na szczęście Olecki kowal napierając wielkim łomem, i psikając niezastąpionym wude czterdzieści, landrynkowe szczęki na dwa palce rozwarł, i urlopu nie musiałem przerywać. Sam się przerwał dwa dni później, ale to inna historia.</p>
<p>Mknęliśmy więc strasząc krowy, kury i córki aborygenów przez Olecko, Ełk , Orzysz do upatrzonego poprzedniego dnia, za pomocą radiostacji przenośnej, pola namiotowego w Okartowie nad Śniardwami.</p>
<p>Marzyło mi się miejsce zacienione (lampa mocno dawała) i położone nad wodą. Piwko zimne wypić, sadło w jeziorze wymoczyć, uuuu&#8230;&#8230; żyć nie umierać!</p>
<p>Właściciel wskazał mi miejsce. Pod drzewami, nad samą wodą. Spytał ile żółw waży.<br />
- Będzie dwie i pół tony – odpowiedziałem – a co?<br />
- To powinno być dobrze, bo tu bagno kiedyś było, ale my ziemi nawieźli parę wywrotek i ubili. Tylko za blisko wody nie podjeżdża.</p>
<p>Stanąłem gdzie wskazał. Przedłużacz okazał się za krótki, więc go ciachnąłem i dosztukowałem, mając 10 metrów przydaśkowego kabla. Obiadek smakowity zjadłem, na łożu rozparłem się, herbatkę miętową (ulubiona) siorbałem, aż film mi się urwał.</p>
<p>Budzę ci się ja, a tu coś nie tak. Z łóżka lekko się zsuwam. &#8211; Co jest kurka wodna? &#8211; wymamrotałem, przecież piwa jeszcze ani innej politury nie piłem. Wstaje, pokład przechylony, niczym w Titanicu, rury musiałem się chwycić.<br />
- Toniemy! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka Hołek- wszystkie ręce na pokład!<br />
Huncwot Krzyżak milczał. Pies kiwający głową pazury wbijał w kokpit aby nie stoczyć się.</p>
<p>Z gracją wrodzoną na trawę wyskoczyłem. Patrze i włosy mi dęba stają. Żółwik przemienił w żółwia błotnego. W błocie się tapla. Z prawej strony zapadł się prawie po osie.<br />
- No ładnie, jeszcze trochę bym podrzemał i wyjść bym nie mógł, a gdyby to w nocy się stało, to rano by śladu po mnie nie było. Wchłonęłaby mnie matka ziemia, a mieszkańcy pola jeszcze długo mówiliby, że tu straszy.</p>
<p>Za kierownicę wskoczyłem i dawaj, że żółwiem bujać. W przód i w tył. W przód i tył. Rykiem silnika kaczki przepędziłem, spaliny pole namiotowe przykryły. Landryna wyskoczyłaby z błocka momentalnie, lecz ciężki żółw ruszyć z posad nie chciał.</p>
<p>Dopiero tuzin chłopa z innych kamperów, przyczep i namiotów podbiegł i wespół zespół żółwia ze śmiertelnej pułapki wyrwał.</p>
<p>W innym miejscu noc niespokojną spędziłem, budząc się co chwila i sprawdzając czy aby od pionu nie odchylam się. Saperkę schowałem pod poduszką, tak na wszelki wypadek.</p>
<p>Rankiem rozpłakały się niebiosa. Po śniadaniu ruszyłem w stronę Pana Samochodzika, a tam czekała mnie dyskoteka.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%E2%80%93-cz-4/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-_E2_80_93-cz-4/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja &#8211; cz.2</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 10:34:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1799</guid>
		<description><![CDATA[Hołek pomógł trafić na położone nad jeziorem pole namiotowe w Gołdapi. - Może być? &#8211; spytałem towarzystwo, tzn. zbolałego żółwia, psa kiwającego głową, Hołka i to skrzypiące germańskie nasienie. Pies kiwający głową pokiwał głową. Hołek nie odpowiedział nic bo już pożegnał się (Jesteś u celu, prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, pozdrawiam) i poszedł spać w swoim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F23%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1800" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Hołek pomógł trafić na położone nad jeziorem pole namiotowe w Gołdapi.<br />
- Może być? &#8211; spytałem towarzystwo, tzn. zbolałego żółwia, psa kiwającego głową, Hołka i to skrzypiące germańskie nasienie. Pies kiwający głową pokiwał głową. Hołek nie odpowiedział nic bo już pożegnał się (Jesteś u celu, prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, pozdrawiam) i poszedł spać w swoim pudełku. Krzyżak wypiszczał coś po niemiecku co zabrzmiało jak „lek miś am Arsz!”. Może ktoś wie co to znaczy?</p>
<p><span id="more-1799"></span>Zrobiłem sobie coś do jedzenia. Obok trwała w najlepsze impreza. Brzdąkały gitarki, dzwoniły szklanice, latały butelki. Stale powtarzali refren „idzie jesień i nie ma to rady”. Niedoczekanie ich! Poszedłem zwizytować kible. Późny Gierek, wczesny Jaruzel. Poczytałem książkę i ukołysany przez Żółwika zapadłem się w objęcia Morfeusza.</p>
<p>,,Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora.&#8221; &#8211; powiedział Morfeusz w moim śnie. Niebieska oznaczałaby koniec urlopu. – Czerwoną poproszę – wymamrotałem sennie. &#8211; I bardzo dobrze, bardzo dobrze – powiedział Morfeusz – Tego będziemy się trzymać, a w nagrodę przyśni ci się Indianka na koniu.</p>
<p>Następnego dnia skoro świt obnażyłem silniczek. W LT-lach dostęp jest dość łatwy, i za to lubią go mechanicy. Wystarczy wyjąć trochę ciężkawą osłonę i hulaj dusza (Halo! Czy jedzie z nami jakiś mechanik?) Zakasałem rękawy, na czoło założyłem czołówkę, zlokalizowałem czujniki. Wprawnym ruchem obnażyłem ten wymieniony. Srajtaśmą otarłem olej (sru sru) Odsunąłem jakąś rurkę (trach) i dostałem się do drugiego czujnika.<br />
- Yes! Yes! Yes! &#8211; wykrzyknąłem jak pewien krzywousty premier, który pokochał Isabell. Okazało się, że kabelek zlazł z czujnika i dyndał smyrając go co pewien czas, pobudzając tym samym do wydawania fikuśnych odgłosów.</p>
<p>Gdy myłem ręce, przypałętał się kierownik pola namiotowego. Spojrzał na me dłonie, usmarowane olejem po łokcie, i spytał się co się stało. Opowiedziałem. Papierosa wyjął, zaciągnął się – a na czym kurna normalnie jeździsz? Bo ja parę lat kurna toczyłem się starem, a wcześniej na jelczu.</p>
<p>Spytałem go o jakiegoś dobrego mechanika od ciężarowych. Wyjaśnił i kazał powołać się na strzelca z ośrodka sportu.</p>
<p>Spakowałem żółwia i nie budząc Hołka potoczyłem ciągnąć protestującego Ulricha. To była stacja diagnostyczna. &#8211; Nie pomogę, ludzi na urlopie mam &#8211; odpowiedział kierownik – Niech pan spróbuje na Piaskowej.</p>
<p>Obudziłem Hołka i kazałem się prowadzić na Piaskową. Tam, mimo że szlochałem im w rękawy, powiedzieli, że nie dadzą rady bo mają pilne robótki na podnośnikach, dali następne namiary. Następne namiary w ogóle nie chciały spojrzeć. Jakiś gość polecił innego dwie przecznice dalej.</p>
<p>Ten inny gdy mnie zobaczył wykrzyknął &#8211; nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!<br />
- Błagam! &#8211; padłem na kolanach gotów stopy jego całować.<br />
- Panie! Sam jestem a poza tym zbiornik pier* i 400 litrów wody muszę z kanału wypompować.<br />
- Ja Panu tą wodę wypompuje – zaoferowałem się patrząc błagalnie mu w oczy.<br />
- Nie, nie, tam dalej po lewej, zajedź Pan, oni mają więcej ludzi.</p>
<p>Co miałem zrobić? Poturlałem się tracąc nadzieję. Czekało mnie spędzenie pozostałej połowy życia w uroczym mieście Gołdapi. &#8211; W zimie może być ciężko, będę musiał załatwić przyłącze z elektrowni – pomyślałem.</p>
<p>Tam dalej po lewej wyszedł do mnie wąski gość. Pochlipując opowiedziałem mu swą historię.<br />
- Pan czeka – dał mi nadzieje. Pokornie czekałem. Po godzinie wrócił z kolegą który odbył ze mną rundkę. &#8211; Pewnie krzyżak – rzucił kolega. Wąski wśliznął się pod auto. Nie wiem jak to zrobił bo tam jest może ze dwadzieścia centymetrów. Coś tam grzebał, kazał ruszać autem lekko w tył i przód. Wypełzł. &#8211; Na 99% krzyżak – splunął. &#8211; Zaciera się kurna, ale my nic z tym nie zrobimy, trzeba do regeneracji zawieźć. Jakieś pięć dni.</p>
<p>Zabrzmiało jak wyrok. &#8211; Co czynić? Co czynić? &#8211; osłabły opadłem na podsunięte szybko przez kolegę wąskiego – plastikowe krzesło. &#8211; Jest gdzie spać he he – zarechotali.<br />
- Dam radę dotoczyć się do Gdańska? &#8211; spytałem. &#8211; Wytrzyma?<br />
- Tego nie wie nikt – odparł wąski – może da a może nie da. Wał się urwie&#8230;<br />
- I może nawet auto przewrócić, nie? &#8211; wtrącił kolega wąskiego.<br />
- Eee, nie, za ciężkie – uspokoił Wąski.</p>
<p>Postanowiłem jechać dalej. Jeszcze parę kilometrów na wschód, a potem powolutku wracać. Nawet nie spodziewałem co mnie spotka nad Śniadrwami.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 16:52:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1794</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F22%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1796" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi.</p>
<p><span id="more-1794"></span>Wujek Gugiel podpowiedział, że to częsta przypadłość żółwików, i za bardzo się nie ma czym martwić. Helmuty, najlepsi konstruktorzy samochodów, tudzież czołgów na świecie, dobrze wiedzieli co czynią. Lampka świecąca w sposób ciągły oznacza, że raczej nie powinno się odpalać silnika, bo olej ma wychodne, i może to skończyć się wielkim bubu. Lampka migająca, poparta brzęczykiem oznacza, że powyżej 2000 obrotów nie ma wystarczającego ciśnienia, co też może skończyć się sepuku.</p>
<p>Bardzo często szwankuje czujnik, albo kabelek, albo sterownik w szafie (deska rozdzielcza) a ciśnienie jest, więc mądrzy (zwykle po szkodzie) mieszkańcy kraju nad Wisłą zwierają czujnikowy kabelek do masy, czyli robią coś co germańskim inżynierom nie mieści się w głowach. Czujne ucho kierowcy wyłapie w końcu kiedy silnik pracuje nieprawidłowo, zwłaszcza, że silnik jest w szoferce, jak w Jelczach ogórkach, trzeci pasażer siedzi na nim okrakiem.</p>
<p>Lampka odzywała się rzadko. Zlałem ją i nucąc „W Polskę jedziemy drodzy panowie, w Polskę jedziemy&#8230;” ruszyłem na wschód.</p>
<p>Drogi zrobiły się wąskie, podziurawione jak ser szwajcarski. Rosnące na poboczach drzewa były urocze, ale często gęsto oznakowane krzyżami, kwiatami, zniczami. Jechałem powoli (50-60) obserwując z rozbawieniem jak próbują mnie wypierwszyć furki szybkich i wściekłych, przeważnie z rejestracjami zaczynającymi się na literkę W. Kolejni kandydaci do ukrzyżowania.</p>
<p>Czasem wyprzedzałem dawców organów. Zwykle z przodu mamusia z dzidziusiem w przyczepce, potem starszy narybek w hełmach, na końcu tatuś z bagażami. Fanatycy dwóch kółek, dla mnie samobójcy. Fajnie było patrzeć jak próbują utrzymać równowagę gdy mijał ich rozpędzony do stówy tir.</p>
<p>Pies kiwał głową. Woda chlupała w zbiorniku. Basem grzmiały garnki, wtórowały im tenorem talerze i szklanki. Schowany w nawigacyjnym pudle Hołowczyc co pewien czas komenderował – prawy prosty 180 tnij, lewy ostry 90, długa prosta 200 – a ponieważ sunęliśmy jak żółw ociężale, zamykał się co pewien czas w sobie, aż musiałem stukać go w ekranik, aby raczył z łaski swojej podpowiedzieć gdzie teraz.</p>
<p>Oliwna lampka wzmogła wysiłki. &#8211; Bzzzz, Bzzzz, Bzzzz – darła się coraz częściej. &#8211; Nie będzie Niemiec pluł nam olejem w twarz – pomyślałem i parłem niczym kawalerzysta na tanki. &#8211; Halt das Auto! Halt Das Auto! &#8211; wyryczała po niemiecku bo język ten znała od dziecka. Udałem, że nie znam mowy wrogów. &#8211; Pull up! Pull up! Pull up! – przeszła na angielski. Tak się darła aż obudził się krzyżak, ten z tyłu, na wale. W końcu to była kraina Krzyżaków.</p>
<p><a name="firstHeading"></a> Na początku popiskiwał cichutko. Zupełnie jak wielki mistrz Ulrich von Jungingen, gdy chorągiewny królewskiej chorągwi nadwornej, Mszczuj ze Skrzynna, wbijał w jego serce nagi żelazny miecz, a działo się to roku pańskiego 1410, na Grunwaldowych polach.</p>
<p>- Halt znaci stój thy durrrnhy Polack! &#8211; wrzeszczała lampa &#8211; pi pi pi pi – wtórował krzyżak. &#8211; Cały rok czekałem na urlop! Pół roku bez słońca! Zniosłem mrozy, deszcze, przewaliłem tony śniegu! Dwa miesiące budowałem mój domek na kołach! Nie mam zamiaru marnować tego na co tak czekałem! Więc zamknąć się teraz germańskie nasienia! &#8211; wrzasnąłem. &#8211; Dobrze mówi! Gazu! Długa prosta 220! &#8211; zawtórował mi z pudełka Hołek.</p>
<p>Do Gołdapi wjeżdżaliśmy piszcząc gorzej niż cygański wóz. Ludzie oglądali się na ulicach. Dawali dziwne znaki. &#8211; Banzaj! &#8211; ryczałem przez okno i dawałem gazu.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O mapach</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/06/o-mapach/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/06/o-mapach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2011 15:23:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia przy kawie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1779</guid>
		<description><![CDATA[Lubię mapy, zwłaszcza takie dokładne, w skali 1:50000 albo nawet wojskowe, 1:25000. Godzinami wodzę palcem, sunąc po drogach, przelatuję przez zagubione w lasach wioski, małe miasteczka. Płynę rzekami, jeziorami. Przeskakuje ponad wzgórzami. Zastanawiam się skąd we mnie takie zamiłowanie do kartografii. Może dlatego, że w dzieciństwie jedną z moich ulubionych zabaw było rysowanie map. Najpierw [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F06%2Fo-mapach%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p>Lubię mapy, zwłaszcza takie dokładne, w skali 1:50000 albo nawet wojskowe, 1:25000. Godzinami wodzę palcem, sunąc po drogach, przelatuję przez zagubione w lasach wioski, małe miasteczka. Płynę rzekami, jeziorami. Przeskakuje ponad wzgórzami.</p>
<p><span id="more-1779"></span>Zastanawiam się skąd we mnie takie zamiłowanie do kartografii. Może dlatego, że w dzieciństwie jedną z moich ulubionych zabaw było rysowanie map. Najpierw podwórka, z czasem, wraz ze wzrostem umiejętności dzielnicy, a potem nawet miasta. Rysowałem z głowy. Wyrwana z zeszytu kartka, koniecznie w kratki, ołówek, linijka, a także parę kolorowych kredek, a z czasem flamastrów. Tylko tyle trzeba było aby przeistoczyć się w kartografa.</p>
<p>To były lata siedemdziesiąte, komputerów nie było. Wojny toczyliśmy na podwórku bawiąc się w strzelanego, a nie w wirtualnej przestrzeni. Telewizor nie pożerał czasu, Nie było wideo, dvd , na filmy chodziło się do kina. Czytało się książki pożyczane w szkolnej albo osiedlowej bibliotece, słuchało radia, ale stop! miało być o mapach, a nie o kombatanckich wspomnieniach.</p>
<p>Moje dziecięce mapy odwzorowywały rzeczywistość jak średniowieczne mapy świata. Z grubsza niby wszystko się zgadza, ale&#8230; Na pewno było to wspaniałe ćwiczenie wyobraźni przestrzennej. Mając mapę, zrzucony nocą na spadochronie, na pewno trafię do celu, o ile nie połamię nóg przy lądowaniu. Zgubiłem się tylko dwa razy, i to z winy twórcy mapy, który popełnił błędy.</p>
<p>Zamiłowanie do map pozostało mi do dzisiaj. Mam ich ciągle rosnącą stertę. W podróży nie uznaje GPS&#8217;a. Wiem, że jest wygodny, prowadzi jak po sznurku, prosto do jeziora&#8230; Jedyne ustępstwo w stronę map komputerowych to wydruki z Google maps. Potrzebne są mi wtedy gdy nie mam dość szczegółowej mapy danego terenu. Przyklejam je taśmą do deski rozdzielczej, śmiejąc się, że to mój papierowy GPS.</p>
<p>Odkąd skonstruowałem żółwika, przez pięć dni roboczych często podchodzę do okna i patrzę na niego smętnie. On mruga do mnie oczkami i zdaje się mówić – jedźmy! Jedźmy!<br />
Wieczorami studiuje mapy, planuje, wyszukuje ciekawe miejsca, pęcznieje do wiedzy. W sobotę rano ogałacam lodówkę, uzbrajam mojego lekkiego kampera wycieczkowego (zapełnienie zbiorników, sprawdzenie gazu, uzupełnienie zapasu majtek) i ruszam przed siebie. Wolny, niezależny, ze śpiewem na ustach jak cygan, który wyrwał aresztu.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/06/o-mapach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lekki kamper bojo&#8230; pardon wycieczkowy</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/06/13/lekki-kamper-bojo-pardon-wycieczkowy/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/06/13/lekki-kamper-bojo-pardon-wycieczkowy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jun 2011 18:35:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1764</guid>
		<description><![CDATA[Pięćdziesiąt dni strzeliło jak bicza odkąd nabyłem drogą kupna moją sanitarkę. Pora więc podsumować okres przepoczwarzania się z krankenwagonu w pełno prawnego kampera. Jak wiecie kamperomania toczyła mnie przez całą zimę i wczesną wiosnę. Serce walczyło zażarcie z rozumem, i jak zwykle wygrało. Dlaczego wybrałem tego Volkswagena LT a nie innego ? a. bo to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F06%2F13%2Flekki-kamper-bojo-pardon-wycieczkowy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_643_a.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_643_a.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1765" title="0_643_a" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_643_a.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Pięćdziesiąt dni strzeliło jak bicza odkąd nabyłem drogą kupna moją sanitarkę. Pora więc podsumować okres przepoczwarzania się z krankenwagonu w pełno prawnego kampera. Jak wiecie kamperomania toczyła mnie przez całą zimę i wczesną wiosnę. Serce walczyło zażarcie z rozumem, i jak zwykle wygrało.</p>
<p><span id="more-1764"></span>Dlaczego wybrałem tego Volkswagena LT a nie innego ?</p>
<p>a. bo to Volkswagen, a Niemcy robią świetne czołgi i (do niedawna) samochody. Części do LT są tanie jak barszcz i ogólnodostępne, każdy mechanik w Europie/Afryce/Azji nie złapie się za głowę jak przyjdzie mu w nim grzebać.</p>
<p>b. jest w dobrym stanie – przebieg oficjalny 120.000</p>
<p>c. bo ma dużo okien zaklejonych szpitalną folią</p>
<p>e. bo ma śmieszne drzwi z boku zupełnie jak w autobusie, otwierane na prąd, a nich tajemniczy napis: „Achtung! Bitte zuruck tretten!” &#8211; na pewno podziała paraliżująco na złodzieja!</p>
<p>f. jest gotowa instalacja na dwa akumulatory.</p>
<p>g. boazeria w dobrym stanie, wymagająca jedynie lekkiego odświeżenia.</p>
<p>h. stacjonował blisko od domu (15km) mogłem więc podjechać parę razy z różnymi fachowcami</p>
<p>Długie godziny spędziłem na dumaniu co chcę. Ganiałem po sieci, podczytywałem fora kamperowe. Zasmarowywałem stronniczki w notesiku. Kreśliłem plany, szacowałem budżet. Głowa pękała w szwach, oj pękała.</p>
<p>Suma sumarum drogą dedukcji, eliminacji, analizy i syntezy przyjąłem poniższe założenia:</p>
<p>a. Podróżować będę latem, więc nie będę zrywać boazerii aby wcisnąć pod nią ocieplenie. Zresztą skoro Kamiński mógł spać na biegunie w namiocie to i ja dam radę. W końcu mieszkam na dalekiej północy i wtedy gdy wy na południu trzęsiecie się z zimna przy powiedzmy 8 stopniach powyżej zera ja hasam w tiszercie he he. Tym samym zbędne jest wszelkie ogrzewanie.</p>
<p>b. Nie potrzebuje wychodka ani prysznica. Gdy będę na łonie cywilizacji mogę skorzystać z ubikacji na stacji albo w makdonaldzie. W dziczy zawsze można pójść za krzaczek, a wykąpać się w jeziorku albo strumyku. Zresztą nasi przodkowie przez setki lat stawiali koło łóżka nocniczek albo ganiali do wygódki za stodołą.</p>
<p>c. Wnętrze nie ma być zagracone szafkami, półkami, pawlaczami itp. Napatrzyłem się w sieci na kamperki własnej roboty w które wpakowano wszystkie meble z m-3. Ja jestem facet słusznej postury i nie chce wciągać brzuchola przeciskając się od łóżka do kuchenki. Moja małżonka zapowiedziała, że za żadne skarby do mojego wozu Drzymałowego nie wsiądzie więc będzie to domek na kółkach jednoosobowy, ewentualnie dwu gdy skusi się jakiś kumpel. Aczkolwiek wtedy będę miał do rozwiązania problem natury : dwie mencizny w jednym łóżku (Vabank 2)</p>
<p>d. Nie potrzebuje telewizora bo jestem wrogiem telewizji, od ponad roku omijam z daleka telepudło i jest mi z tym dobrze!</p>
<p>e. Lodówka? Hmm&#8230; zimne piwko fajna sprawa ale zupełnie nie mogę pojąć dlaczego lodówka na 220 V kosztuje około 300 złotych a taka co działa na 220 i 12V pięć razy tyle. Ponieważ budżet mam napięty na razie chłodnie odpuściłem, postanowiłem jedynie skonstruować podpatrzoną w sieci lodówkę marki DIY ( google szybko!)</p>
<p>Budżet miałem niewielki więc większość prac wykonałem samodzielnie, odwiedzając dzień w dzień pobliski sklep dla majsterkowiczów. Mimo, że jestem z pokolenia któremu Adam Słodowy zrobił pranie mózgu, nie zdecydowałem się na samodzielne konstruowanie mebelków. Wahałem się co prawda, już deski targałem do kasy, ale odwiódł mnie od tego zamiaru ojciec stolarz z zamiłowania. Powiedział, że mnie zna od lat ponad 44 i uważa, że nie powinienem tego robić samodzielnie. No cóż, pewnikiem miał rację. Stolarz budżet nadszarpnął bardziej niż budowa stadionów na ełro, ale było warto.</p>
<p>Ponieważ jedno zdjęcie tysiąc słów oto mała fotorelacja:</p>
<p>Bilans otwarcia</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik01.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik01.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1766" title="zolwik01" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik01.jpg" alt="" width="643" height="498" /></a></p>
<p>Tu na razie jest ściernisko&#8230;.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik02.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik02.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1767" title="zolwik02" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik02.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Remont wnętrza zakończony</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik04.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik04.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1768" title="zolwik04" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik04.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Meble gotowe</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik05.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik05.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1769" title="zolwik05" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik05.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Kuchnia od kuchni</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik06.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik06.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1770" title="zolwik06" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/zolwik06.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Sypialnia czyli sofa Exarby z Ikei</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/lozko.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/lozko.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1846" title="lozko" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/lozko.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Zapraszam na relację  z podróży żółwikiem: <a href="http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/?referer=');">http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/06/13/lekki-kamper-bojo-pardon-wycieczkowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/05/05/zolwik/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/05/05/zolwik/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 May 2011 10:23:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Żółwik urodził się 1995 roku. W przypadku psów rok życia równy jest siedmiu latom ludzkim, rok żółwika równoważny jest trzem. Można więc powiedzieć, że żółwik jest w wieku średnim, najpiękniejszym wieku mężczyzny, gdy kłos doświadczenia ciężki ale łodyga mocna, oj mocna Żółwik jest z pochodzenia Niemcem, ale większość życia spędził w Polsce. Pierwsze lata zeszły [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F05%2F05%2Fzolwik%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1698" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a>Żółwik urodził się 1995 roku. W przypadku psów rok życia równy jest siedmiu latom ludzkim,  rok żółwika równoważny jest trzem. Można więc powiedzieć, że żółwik jest w wieku średnim, najpiękniejszym wieku mężczyzny, gdy kłos doświadczenia ciężki ale łodyga mocna, oj mocna <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-1697"></span>Żółwik jest z pochodzenia Niemcem, ale większość życia spędził w Polsce. Pierwsze lata zeszły mu na pracy w niemieckiej służbie zdrowia. Woził chorych pomiędzy dwoma szpitalami. Pracy nie miał wiele, czasem jeden, czasem dwa kursy dziennie. Wieczorami przed zaśnięciem marzył o karierze w policji, wojsku, albo chociażby w handlu. Z drugiej strony nie miał powodów do narzekania, wielu z jego braci, mimo młodego wieku, z powodu katorżniczej pracy przeniosło się na tamten świat, lub (tego obawiał się najbardziej) zostało wywiezionych na wschód.</p>
<p>Błogi czas nie trwał długo. Pewnego dnia barbarzyńcy ogołocili go z wszystkiego co posiadał  i wystawili na sprzedaż na targu niewolników. Drżąc patrzył na taksujących go potencjalnych kupców o wschodnich rysach twarzy, mówiących dziwnym szeleszczącym językiem. Macali, stukali, zaglądali w trzewia. Już wiedział co go czeka. To przed czym ostrzegał go jego dziadek, który wrócił stamtąd jakimś cudem wiele lat po wojnie.</p>
<p>Nabywcą był starszy sympatyczny Pan, jak się okazało z Polski. Wiele słyszał o tym kraju, niestety niezbyt dobrego. Polnische wirtschaft &#8211;  polska gospodarka – tak w jego języku określało się bałagan, brak gospodarności, marną pracę. &#8211; Etre sous comme un Polonais – być pijanym jak Polak – takiego sformułowania używał często jego przyjaciel francuz, gdy przyszło im golnąć po służbie.</p>
<p>Czarne myśli krążyły po żółwikowej głowie gdy wraz z nowym panem jechali przez Polskę do nowego domu pod Gdańskiem. Może nie będzie tak źle – myślał. &#8211; Gdańsk to dawniej Danzig, odwiecznie niemieckie miasto. Może i ludzie tam mieszkający są lepsi niż ci barbarzyńcy  co napłynęli ze wschodu?</p>
<p>Droga była nierówna, wyboista, nie oświetlona. Z rykiem silnika mijały ich bmw, audice i merole z przyciemnionymi szybami. Wyprzedzali pod górkę, na trzeciego, trąbili, grozili światłami. To musiało się niejednokrotnie kończyć źle, droga był naznaczona krzyżami. &#8211; O losie – jęczał żółwik ale parł do przodu. Na wschód. Drang nach Osten.</p>
<p>Jego nowy dom znajdował się 30 km od Gdańska. Zadbane, kaszubskie miasteczko. Praca była lekka, jego pan prowadził gospodarstwo ogrodnicze. Woził więc kwiaty na nową gdańską giełdę. Czasem jechali do miasta.</p>
<p>To był inny Danzig niż ten który znał z opowieści stryja. Nowi mieszkańcy pieczołowicie odbudowali stare tysiącletnie centrum, które na przełomie marca i kwietnia 1945 spłonęło doszczętnie. Przybysze ze wschodu wnieśli powiew młodości, energię, otwartość. Danzig rozrósł się, połknął okoliczne miejscowości, opasał  (choć nieraz z trudem) siecią nowoczesnych dróg. W kilkadziesiąt lat po wojnie to niepokorne miasto ponownie rozkwitało emanując na całą wschodnią Europę ideami, wobec których nie można było pozostać obojętnym.</p>
<p>Żółwik nauczył się tego jednego z siedmiu najtrudniejszych języków na świecie. Jakże nieuporządkowanego, chaotycznego, lecz jednocześnie romantycznie pięknego. Nawet w mowie ulicy, gdzie przeważało pewne słowo na k, najczęstszym zaś czasownikiem o wielu znaczeniach było słowo na p lub j.</p>
<p>Niestety nic nie trwa wiecznie. Cdn.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_a.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_a.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1699" title="0_643_a" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_a.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a>Tu na razie jest ściernisko ale będzie&#8230;. <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_b.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_b.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1700" title="0_643_b" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_b.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a>Fraglesowa szoferka</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_c.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_c.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1701" title="0_643_c" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643_c.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/05/05/zolwik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Serce i rozum, czyli cierpień młodego kampera ciąg dalszy</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/04/08/serce-i-rozum-czyli-cierpien-mlodego-kampera-ciag-dalszy/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/04/08/serce-i-rozum-czyli-cierpien-mlodego-kampera-ciag-dalszy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2011 18:00:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1683</guid>
		<description><![CDATA[- Ty rozum, słuchaj, słuchaj, a wiesz jakie są najlepsze auta na świecie? - Nie i nie chce wiedzieć! Serce daj mi odpocząć choć chwilę! Którąś noc z rzędu mam przez ciebie nieprzespaną. - Rozum! No jak nie wiesz?? No jak można tego nie wiedzieć?? &#8230;Mercedesy! No zobacz tego, rozum, prawda, że śliczny: - Serce, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F04%2F08%2Fserce-i-rozum-czyli-cierpien-mlodego-kampera-ciag-dalszy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala101.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala101.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1685" title="Drzymala10" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala101.jpg" alt="" width="643" height="428" /></a><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala10.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala10.jpg?referer=');"><br />
</a>- Ty rozum, słuchaj, słuchaj, a wiesz jakie są najlepsze auta na świecie?<br />
- Nie i nie chce wiedzieć! Serce daj mi odpocząć choć chwilę! Którąś noc z rzędu mam przez ciebie nieprzespaną.<br />
- Rozum! No jak nie wiesz?? No jak można tego nie wiedzieć??</p>
<p><span id="more-1683"></span>&#8230;Mercedesy! No zobacz tego, rozum, prawda, że śliczny:</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala11.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala11.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1686" title="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala11.jpg" alt="" width="643" height="481" /></a></p>
<p>- Serce, kurka blaszka! Ty znowu o tych domach na kółkach, nie przeszło ci? Przecież tyle razy klarowałem ci, że to bezsensu! Kupa kasy na auto, którym będziemy jeździć nie więcej niż trzy tygodnie w roku<br />
- No wiem rozum, wiem, ale tylko zobacz, super! Super! Jaka kierowniczka! jakie zegary! A drewniana gałka zmiany biegów? Rozum!!! kosmos! Kosmos! Ja ci to mowię!</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala12.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala12.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1688" title="Drzymala12" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala12.jpg" alt="" width="643" height="481" /></a></p>
<p>- Ile?<br />
- Oj rozum, rozum, ty zawsze tylko o pieniądzach. No to kupimy takiego taniego dostawczaka i sobie zrobimy sami zabudowę.<br />
- Oooo! Już ja widzę serce jak ty machasz piłą, stukasz młotkiem, spawasz ha ha ha, dobre!<br />
- A będę! Będę! Zobaczysz!<br />
- Tak? I wyjdzie nam coś takiego:</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala131.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala131.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1689" title="Drzymala13" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala131.jpg" alt="" width="643" height="961" /></a></p>
<p>- Rozum! Nie lubię cię! Nie dobry jesteś! Zamykam się w sobie!<br />
- Myślmy racjonalnie, takie stare dostawcze merolki są strasznie zarżnięte, trzeba w nie kupę kasy włożyć aby w miarę jako tako jeździły, nie wspominając o przebudowaniu, kosztach utrzymania, paliwa&#8230;<br />
- Rozum! Serce mi wyrywasz! Rozumiesz? W y r y w a s z! Przecież trzeba mieć jakieś marzenia, rozum, no nie? No powiedz, powiedz.<br />
- To jeżeli już musimy mieć taki dom na kołach, to może coś mniejszego? Co mniej pali, jest tańsze&#8230;<br />
- Rozum, myślisz o aucie dla mas??</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/04/08/serce-i-rozum-czyli-cierpien-mlodego-kampera-ciag-dalszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak Fraglesi Drzymałą zostać chciał, odcinek bynajmniej nie ostatni</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/04/04/jak-fraglesi-drzymala-zostac-chcial-odcinek-bynajmniej-nie-ostatni/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/04/04/jak-fraglesi-drzymala-zostac-chcial-odcinek-bynajmniej-nie-ostatni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 18:20:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1672</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie, ten gość w pudełku to nie Fraglesi, choć niewiele brakuje. Parę dni musiał wasz bloger ochłonąć. Frankestein&#8217;a którego spłodził w chwili szaleństwa, na szczęście nie skasował, lecz schował głęboko między bajty. Nie zdecydował się wrzucenia owej wizualki na fejsbukową tablicę landryniarzy. Różne rzeczy tam można zobaczyć, ale bez dwóch zdań zostałoby to potraktowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F04%2F04%2Fjak-fraglesi-drzymala-zostac-chcial-odcinek-bynajmniej-nie-ostatni%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala01.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala01.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1673" title="Drzymala01" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala01.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Nie, nie, ten gość w pudełku to nie Fraglesi, choć niewiele brakuje.</p>
<p><span id="more-1672"></span>Parę dni musiał wasz bloger ochłonąć. Frankestein&#8217;a którego spłodził w chwili szaleństwa, na szczęście nie skasował, lecz schował głęboko między bajty. Nie zdecydował się wrzucenia owej wizualki na fejsbukową tablicę landryniarzy. Różne rzeczy tam można zobaczyć, ale bez dwóch zdań zostałoby to potraktowane jako prowokacja ze strony (tfu tfu tfu) dżipiaży. Niechybnie mogłoby dojść do ogólnoświatowych rozruchów, przecinana opon, wybijania szyb, a może nawet palenia dżipów. Świat stanąłby na krawędzi trzeciej wojny światowej!</p>
<p>No dobra, nie będę przedłużać, oto jak wygląda najpiękniejsze auto na świecie szczepione z polskim ping pongiem. Koszmar, prawda? Brrrrr!</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/LR_Horror.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/LR_Horror.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1675" title="LR_Horror" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/LR_Horror.jpg" alt="" width="643" height="337" /></a> Wyleczyło to momentalnie Fraglesiego. Jeszcze, choć minęło już parę dni, ciarki mu po plecach przechodzą. Drzymała dąsał się długo, ale w końcu przyznał rację, przebąkując coś o zdziadzieniu i dekadencji.</p>
<p>Być może przekonała też myśl, że w niewiarówce nie da się zmieścić wanny, a namakanie we wrzątku to ulubiona czynność Fraglesa. Co prawda można zrobić z przyczepki łazienkę (dowód poniżej) ale wtedy nie będzie już miejsca spanie ani kucharzenie.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala021.jpeg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala021.jpeg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1676" title="Drzymala02" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala021.jpeg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>No chyba, żeby ciągnąć za sobą dwie, albo nawet trzy. landrynka w końcu jurna. Stoi na parkingu landryna, ciężka, ogromna i pot z niej spływa, tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha. przyczepki do niej podoczepiali <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jako, że życie&#8230; pardon&#8230; fraglesowy baniak  nie znosi próżni, szybko zalęgła się w nim myśl o kamperze. Usłużna guglarka szybko podsunęła wabiące miraże, Fraglesi poczuł się jak strudzony i wielce spragniony beduin, który zobaczył oazę pełną dziewic z  wielkimi&#8230; hmm&#8230; dzbanami wody.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala03.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala03.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1677" title="Drzymala03" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala03.jpg" alt="" width="643" height="464" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala04.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala04.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1678" title="Drzymala04" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala04.jpg" alt="" width="643" height="446" /></a></p>
<p>Niestety cena (małym druczkiem na drugiej stronie) zmroziła przyszłego Drzymałę. Przeliczył zaskórniaczki i drobne w portfelu, i uzmysłowił sobie, że będzie go stać co najwyżej na:</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala05.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala05.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1679" title="Drzymala05" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala05.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Lub może na:</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala06.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala06.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1680" title="Drzymala06" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/04/Drzymala06.jpg" alt="" width="643" height="427" /></a></p>
<p>Cóż. Kupienie gotowego kamperka nie wchodziło w rachubę. Trzeba więc zbudować własny. Mądrzy ludzie w sieci, którzy już przez to przeszli i teraz dumni włóczą domkami na kółkach własnej roboty, doradzili, że na sam przód trzeba wybrać model bazowy auta, które przekształci się w wymarzony motorhome.  Fraglesi już nawet wiedział jakie auto wybierze, mało wiedział, on takie zachorował, wpadł jak śliwka w kompot, bynajmniej nie landryna czy rekin. Miał na myśli&#8230;.</p>
<p>cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/04/04/jak-fraglesi-drzymala-zostac-chcial-odcinek-bynajmniej-nie-ostatni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

