<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata &#187; Mocne postanowienie poprawy</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/category/mocne-postanowienie-poprawy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Fri, 10 Feb 2012 08:21:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Sałata do woli</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2012/01/29/salata-do-woli/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2012/01/29/salata-do-woli/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 19:45:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=2004</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłą środę minęły dwa tygodnie odkąd jestem na głodzie. Trzymam się dzielnie, mimo że rodzina stara się wszelkimi sposobami odegrać za minione lata, kiedy wyżerałem co się tylko nawinęło pod rękę, a nie miało nóżek, aby uciec w porę, albo zębów żeby się obronić. Kabanosy, szynki, kiełbasy, sery wszelakie, czekolady, ciasteczka, orzeszki &#8211; wszystko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2012%2F01%2F29%2Fsalata-do-woli%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/SalataDoWoli.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/SalataDoWoli.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-2005" title="SalataDoWoli" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/SalataDoWoli.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>W zeszłą środę minęły dwa tygodnie odkąd jestem na głodzie. Trzymam się dzielnie, mimo że rodzina stara się wszelkimi sposobami odegrać za minione lata, kiedy wyżerałem co się tylko nawinęło pod rękę, a nie miało nóżek, aby uciec w porę, albo zębów żeby się obronić.</p>
<p><span id="more-2004"></span>Kabanosy, szynki, kiełbasy, sery wszelakie, czekolady, ciasteczka, orzeszki &#8211; wszystko znikało jak surówka w piecu hutniczym. &#8211; Kto mi zżarł wszystkie kabanosy? &#8211; zawodził syn. &#8211; Kto zjadł surowe mięso, które miało być na kotlety mielone? – krzyczała żona, nie dając sobie wytłumaczyć, że to wcale nie ja, który jak wiadomo jest wielkim miłośnikiem tatara, tylko zapewne kot Roman.</p>
<p>Teraz z premedytacją podsuwają mi pod nos wszystko co zakazane. Kładą na samym wierzchu w lodówce, tak abym musiał brać te wiktuały do ręki, sięgając po składniki moich postnych potraw. Dzisiaj wieczorem w porze kolacyjnej syn wraz z kolegą zamówili ogromne (Boże jak one cudownie pachniały!) pizze i pałaszowali je żarłocznie na moich oczach. O tempora, o mores!</p>
<p>Na śniadanie jem mniej wędliny niż kot Roman. Ja mam prawo do 2 plasterków, on pożera trzeci, a następnie patrząc bezczelnie mi w oczy, wydziera się o czwarty. Jedynie Pies Mila zachowuje się w stosunku do mnie fair, choć chyba trochę się na mnie boczy, że nie rzucam jej już parówek, które spożywałem w ilości 10kg dziennie. O pyszne paróweczki keczupkiem polane, z chrzanikiem, o jak ja bym&#8230; STOP!</p>
<p>Na obiad jem przeważnie 50 gram ryżu, czyli tyle ile przewiduje norma żywieniowa w chińskim więzieniu. Tylko że ja jestem 4 razy większy niż przeciętny chińczyk. Do tego 200 gram mięsa drobiowego, czarny chleb, czarna kawa (bez cukru). Nie dziwota, że między posiłkami nawiedzają zwidy głodowe.</p>
<p>Najgorzej było w Dzień Babci. Leżałem wycieńczony głodem, tuż po obiedzie i napadła mnie okrutna chęć na kawałek czekolady z orzechami. Wiedziałem, że w szafce, pięć metrów ode mnie, ostała się po świętach tabliczka. Już po chwili pokój wypełnił zapach czekolady, a po podłodze zaczęły maszerować całe legiony tabliczek i śpiewać „My pierwsza brygada, czekoladowa gromada, Na stos! Rzuciliśmy swój życia los, na stos, na stos!”</p>
<p>Walczyłem jak lew. Wstałem, otworzyłem szafkę, wziąłem do ręki, odłożyłem, wróciłem na kanapę, wstałem, otworzyłem szafkę&#8230; i tak przez bite dwie godziny. Zadzwoniłem do Mamy. Pożaliłem się jej. &#8211; A my właśnie jemy z Tatą pyszne ciasto – odpowiedziała. &#8211; Skoro masz taką ochotę na tą czekoladę, to zjedz kawałek synku, dzisiaj moje święto, wolno ci, poza tym gorzka jest zdrowa – dodała. &#8211; No nie pomagasz mi! – jęknąłem.</p>
<p>Nie zniosłem tych tortur, już wkładałem kawałek do ust, kiedy resztką silnej woli zmusiłem się do pójścia do kuchni i zważenia. 55 gram = 315 Kcal. Tyle co jeden mój posiłek. Jakby ktoś wylał wiadro zimnej wody na mą rozpaloną głowę. Odparłem atak. Obiecałem sobie, że jeśli uda mi się po 2 tygodniach stracić minimum 4kg to zjem te 50 gram. Jako nagrodę!</p>
<p>W środę długo kombinowałem jak zbić wagę. Nie przyjmowałem płynów. Przesiadywałem tam gdzie król chodzi piechotą, a że ciało się zaparło, myślałem o lewatywie. Rozważyłem też ścięcie włosów, to circa 100gram. Pomyślałem, że nie założę bielizny, ale w porę się opamiętałem, bo głupio by było gdyby przypadkiem, podczas ważenia, opadły mi spodnie. W ostateczności rozważałem możliwość upuszczenia krwi. Z litr, zawsze to kilogram.</p>
<p>Punktualnie 14.30 stawiłem się u mego oprawcy. Zapytał jak wrażenia, czy nic nie boli, czy stolec aby normalny, i takie tam. Po czym zaprosił na wagę towarową. Waga jęknęła, pomruczała i wypluwała kwit towarowy. &#8211; No tak, cztery kilo obywatela mniej – zażartował dietetyk. &#8211; Choć też widzę mniej wody&#8230;. &#8211; No cóż fortel się wydał <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jedyne co mi wolno jeść w dowolnej ilości to sałata. Zaczynają mi rosnąć uszy jak u królika. Ale dam radę. Jeszcze 46 kilo do spalenia. Niech no tylko zima puści, zacznę ganiać do lasu. Włączę turbo.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2012/01/29/salata-do-woli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O głodzie i chłodzie</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2012/01/14/o-glodzie-i-chlodzie/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2012/01/14/o-glodzie-i-chlodzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 17:12:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1998</guid>
		<description><![CDATA[Oj niedobrze, niedobrze, ciężki czas mi nastał, i to na własne życzenie, a na dodatek za własne (ciężko zarobione) pieniądze. Ci co mnie znają w realu, wiedzą, że kawał ze mnie chłopa. Pomyśleć, że lat temu dwadzieścia, na studiach, byłem piękny i młody. Niestety teraz tylko „i” pozostało. W sierpniu 2009 roku postanowiłem ostro zabrać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2012%2F01%2F14%2Fo-glodzie-i-chlodzie%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><strong><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1999" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2012/01/0_643.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></strong></p>
<p>Oj niedobrze, niedobrze, ciężki czas mi nastał, i to na własne życzenie, a na dodatek za własne (ciężko zarobione) pieniądze. Ci co mnie znają w realu, wiedzą, że kawał ze mnie chłopa. Pomyśleć, że lat temu dwadzieścia, na studiach, byłem piękny i młody. Niestety teraz tylko „i” pozostało.</p>
<p><span id="more-1998"></span>W sierpniu 2009 roku postanowiłem ostro zabrać się za siebie. Pora była najwyższa, bo jedną wagę łazienkową zepsułem, a druga (do 180kg) wyświetlała „Error”. Nie ma co ściemniać, myślę, że udało mi się wtedy dobić prawie do 200kg.</p>
<p>W wyniku szeroko zakrojonej akcji „Mocne postanowienie poprawy” na którą składały się coraz dłuższe marsze z kijami po okolicznych lasach (tzw. partyzantka leśna) oraz amatorska dieta eksperymentalna, straciłem w ciągu trzech miesięcy ponad dziesięć kilo, a na wadze pojawiło się nieśmiałe „183”.</p>
<p>Niestety przyszła sroga zima, nie sposób było maszerować w śniegu po pachy, dietę też szlag trafił, i znowu stałem się Errorem. Niezrażony ruszyłem ostro do działania na wiosnę, i do końca 2010 roku udało mi się zejść do 153 kg. I zaatakowało JoJo <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Rok 2011 pod względem walki z sadłem mogę spisać na straty. Na kije ganiałem sporadycznie, jadłem co popadnie, a nawet tego czego w żadnym razie nie powinienem jeść. Wagę omijałem dużym łukiem. Mam wytłumaczenie? Że kryzys? Że ciężka siedząca praca? że&#8230;. Pierdu pierdu, nie ma wytłumaczenia. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.</p>
<p>Opamiętanie przyszło w sylwestra gdy chciałem się wbić w komunijny garnitur. To znaczy taki, który uszyłem sobie na pierwszą komunię syna w 2004 roku. Rok temu wisiał na mnie jak po starszym bracie, wirując na parkiecie niczym derwisz, musiałem podtrzymywać jedną ręką spodnie. Niestety wdzianko stało się z powrotem ciasne, koszmarnie ciasne.</p>
<p>Zdołowałem. Przez pół wieczoru usiłowałem wraz z kumplem, któremu też przybyło z nieznanego powodu 6kg od jesieni, znaleźć przyczynę wzrostu wagi. Udowadniałem, że widocznie koło planety Ziemia zaparkował niewidzialny dla nas statek kosmitów. Przylecieli zrobić, zapowiadany na grudzień 2012 roku przez Majów, bilans zamknięcia czyli sąd ostateczny.</p>
<p>Stojąc wyżej w rozwoju już dawno wynaleźli sposób na czynienie przedmiotów niewidzialnymi, niestety grawitacji nie da się oszukać, i stąd ten nagły wzrost ciężaru. Skrócenie pasków od spodni można wyjaśnić zakrzywieniem czasoprzestrzeni, spowodowanym przez obiekt o bardzo dużej masie. Uspokojeni laliśmy w siebie zacną whiskey szklankami, co niestety źle się skończyło, bo tuż po północy straciłem łączność z realem, zostałem wylogowany na 2 godziny.</p>
<p>Parę dni później małżonka oznajmiła mi, że umówiła mnie z dietetykiem na środę. Jezu miłosierny! Wzięła na serio mój tekst, który nieopatrznie rzuciłem po paru próbach zapięcia tych super ciasnych spodni, że idę do dietetyka. Przecież ja żartowałem! Ż-A-R-T-O-W-A-Ł-E-M!</p>
<p>Przed wizytą objadłem się czym się tylko dało. Tak aby zwiększyć masę do monstrualnej, w końcu czekało mnie pierwsze ważenie. Gdybym miał to bym włożył w kieszenie ciężarki z ołowiu, takie jak mają nurkowie, albo dwa akumulatory, albo co najmniej hantle.</p>
<p>Pan dietetyk wypytał mnie o wszystko. Co jem, jak jem, kiedy jem, ile razy dziennie oddaje stolec i jaki, i takie tam. Kazał udać się do wampirów i zbadać krew, a następnie zaprosił na specjalistyczną wagę towarową. Poprosił aby zdjął skarpetki a w ręce chwycił metalowe elektrody.<br />
- Nie kopnie? &#8211; spytałem zatroskany, choć z prądem mam do czynienia od kołyski.</p>
<p>Maszyna pobuczała, przez ciało me obłe przeleciało stado mrówek, i wypluła paragon. Bardzo długi paragon a na jego końcu widniała złowroga liczba 169,5. To chyba w funtach było? Pan dietetyk paragon obejrzał, z troską pokiwał głową i wygłosił dłuższe kazanie, którego nie będę przytaczać, podczas którego nieco się rumieniłem.</p>
<p>Maszyna określiła moja wagę docelową na 110-120 kg. Zatem mam do spalenia 49 kg. Mistrz od pokarmów powiedział, że zajmie to około roku. W myślach szybko przemnożyłem koszt wizyt przez 12 miesięcy i wyszła jakaś astronomiczna kwota. Mój wewnętrzny kalkulator wyświetlił „Error” <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Postanowiłem więc zrealizować plan najpóźniej do jesieni, tak aby jak nadejdzie ten zapowiadany koniec świata być z powrotem pięknym i młodym, bo może podstarzałych tuczników na podkład nie biorą?</p>
<p>A dlaczego „&#8230;. o chłodzie” w tytule? Abo zima w końcu przyszła i zrobiło się biało. Koniec świata, kochani, koniec świata!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2012/01/14/o-glodzie-i-chlodzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Las, wampiry i ja</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/06/03/las-wampiry-i-ja/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/06/03/las-wampiry-i-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 18:42:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>
		<category><![CDATA[satyrki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1753</guid>
		<description><![CDATA[U wejścia do lasu ktoś powiesił czaszkę. Zauważyłem ją już wczesną wiosną. Zastanawiałem się po co to zrobił. Teraz wiem. Czaszka to znak śmierci. Ten ktoś chciał ostrzec tych co wchodzą do lasu. Wczoraj minąłem ją radośnie pogwizdując. Kijki furkotały, a ja w podskokach niczym czerwony kapturek wnikałem w leśne knieje. Ubrany byłem skromnie: krótkie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F06%2F03%2Flas-wampiry-i-ja%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1754" title="0" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>U wejścia do lasu ktoś powiesił czaszkę. Zauważyłem ją już wczesną wiosną. Zastanawiałem się po co to zrobił. Teraz wiem. Czaszka to znak śmierci. Ten ktoś chciał ostrzec tych co wchodzą do lasu.</p>
<p><span id="more-1753"></span>Wczoraj minąłem ją radośnie pogwizdując. Kijki furkotały, a ja w podskokach niczym czerwony kapturek wnikałem w leśne knieje. Ubrany byłem skromnie: krótkie spodenki, tiszorcik. To był koniec upalnego dnia majowego lata. Nic nie zapowiadało dramatu.</p>
<p>Nagle poczułem delikatne ukłucie w kark. Moskit! Odruchowo zamachnąłem omal nie nadziewając się na kij. Ręka bowiem na czas marszu przysznurowana jest do kija. &#8211; Shit! &#8211; zakląłem po angielsku, bowiem język znam od dziecka. Moskit zwiał bezkarnie.</p>
<p>Przystanąłem aby sprawdzić jakie jest stężenie komarowe w metrze sześciennym powietrza. To ważne bowiem od tego zależy tzw. pierwsza prędkość komarowa. W sto milisekund wokół moich nagich kulasów zaroiło się od wampirów, a raczej wampirzyc, bo samice tną.<br />
- Oho! Nie jest dobrze – pomyśłałem – około 5500 sztuk w kubiku.</p>
<p>Pierwsza prędkość komarowa, zwana też prędkością ucieczki, to prędkość poruszania się obiektu atakowanego (czyli piechura) powyżej której 99% populacji komarów nie ma szans na jego dopadnięcie. Zależna jest ona wprost proporcjonalnie od stężenia. Szybkie obliczenia w myślach (trochę to skomplikowane bez kalkulatorka, ale mam wprawę, całka, pochodna, na koniec pierwiastek – nie mylić z pierwiosnkiem) pozwoliły mi oszacować ją na 5 km/h. W analogicznym okresie zeszłego roku prędkość mieściła się w granicach cztery koma trzy, a nawet koma pięć km/h. Zatem wzrosła! Włączyłem dopalacze.</p>
<p>Rozcinając niczym Jumbo Jet leśną atmosferę zaczałem dumać na powodami wzrostu tej prędkości.   &#8211; Darwin miał rację – doszedłem do jedynie słusznego wniosku. &#8211; Kolejne pokolenia komarów były coraz inteligentniejsze, szybsze, silniejsze, i krwiożercze. Jednostki słabe, powolne, nie wykazujace się inteligencją, ginęły bezdzietnie, nie przekazując dalej swoich marnych genów. Komarzyca musi się bowiem nazłopać krwii aby seks ze śmiesznym panem komarem odniósł skutek.</p>
<p>Wzrosło tętno. Serce tłoczyło w arterie świeżą natlenioną krew. Dla moskitów byłem krynicą wypełnioną bezkresnym oceanem świeżej, zdrowej, pożywnej juchy. Od wielu pokoleń komarzy prorocy wieszczyli nadejście dnia gdy Pan ześle wiecznie wygłodniałemu komarzemu ludowi  krwawą mannę. Ten dzień nadszedł właśnie dzisiaj! Hosanna, hosanna, Królowi królów cześć! Polskiej zaznamy dziś krwi!</p>
<p>Poczułem się jak wieloryb przemierzajacy ocean. Na moich zębach niczym na wielorybich fiszbinach osadzał się komarzy plankton. Wystarczyło przełknąć aby nasycić się.<br />
- Maszerujesz aby tracić kalorie, a nie konsumować, opanuj się! – opierniczyłem się i wyplułem pół kilograma moskiciego mięsa.</p>
<p>W biegu przetarłem okulary. Skończyły się przelewki. Wampiry zaczęły demonstrować to czego nauczyły się od zeszłego roku. Nie próbowały podlatywać od tyłu czy też z boku. Wiedziały, że nie mają szans. Jeszcze nie.</p>
<p>Zmieniły taktykę. Ich eskadry ustawiały się nieruchomo na trasie mego przemarszu. Dobrze wiedziały, że zostaną porwane przez wir opływającego mnie powietrza. Przy odrobinie szczęscia przelecą wtedy bardzo blisko włosia porastające odnóża. Wtedy wystarczy tylko chwycić się mocno i wylądować zupełnie jak samolot na lotniskowcu.  Cholera udawało im się to! Co chwila musiałem strącać któregoś z pokładu.</p>
<p>Zwiększyłem prędkość do podświetlnej &#8211; około 5,7 km/h. Odpowiednikiem prędkości świata dla piechura jest jak wiadomo 6km/h. Zgodnie ze szczególną teorią względności (E=mc2 pamiętamy?) przy zbliżaniu się do prędkości światła masa relatywistyczna rośnie do nieskończoności. Zatem zamiast masę tracić tylko ją zyskiwałem, i to nieskończenie wielką!</p>
<p>Spoko! Ten przyrost, jak mówi wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Masa_relatywistyczna) nie wynika ze zmian zachodzących &#8222;w ciele&#8221;, a z transformacyjnych właściwości czasoprzestrzeni, szczególnie dylatacji czasu. Jednym słowem mój czas zaczął płynąć wolniej. Groziło mi, to co może stać się udziałem kosmonauty powracającego po roku podróży prędkością podświetlną – na ziemi minęłoby sto lat albo więcej. Wróciłbym z lasu a mój syn byłby wiekowym starcem.</p>
<p>Moskity nie dawały za wygraną. Asy zostawiły na koniec.</p>
<p>Cdn.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/06/03/las-wampiry-i-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kończ waść, wstydu oszczędź!</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/02/05/koncz-wasc-wstydu-oszczedz/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/02/05/koncz-wasc-wstydu-oszczedz/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Feb 2011 11:15:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1636</guid>
		<description><![CDATA[- Niżej! O tak! - Uaaaaaa! - Główka niżej! Dochodzisz! - Nie mogę&#8230;. nie mam już siły&#8230;. - Możesz! Nogi! I ciągnij! Ciągnij wysoko! - Yes! Yes! Yes! Taki to oto dialog mogliby usłyszeć uczniowie pewnej gdańskiej szkoły podstawowej, gdyby hasali po boisku. Na szczęście nie hasają, bo białe g* pokryło prawie metrową warstwą szkolny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F02%2F05%2Fkoncz-wasc-wstydu-oszczedz%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p>- Niżej! O tak!<br />
- Uaaaaaa!<br />
- Główka niżej! Dochodzisz!<br />
- Nie mogę&#8230;. nie mam już siły&#8230;.<br />
- Możesz! Nogi! I ciągnij! Ciągnij wysoko!<br />
- Yes! Yes! Yes!</p>
<p><span id="more-1636"></span>Taki to oto dialog mogliby usłyszeć uczniowie pewnej gdańskiej szkoły podstawowej, gdyby hasali po boisku. Na szczęście nie hasają, bo białe g* pokryło prawie metrową warstwą szkolny spacerniak.</p>
<p>Pełne wysiłku głosy, okraszane okrzykami zachwytu, a czasem i mięsistym określeniem oporności ciała, dochodzą z wielkiego gumowego balonu, który szczelnie skrywa przed ciekawskimi oczyma to co się dzieje w środku.</p>
<p>I tak już od ponad dwóch miesięcy.</p>
<p>A środku dwóch spoconych (w tym jeden znacznie bardziej) facetów w średnim wieku tatła się w ceglanej mączce próbując rozstrzelać się nawzajem mknącymi z prędkością nadświetlną (sorki Einstein, pomyliłeś się bracie) żółtymi piłeczkami.</p>
<p>Mniej spocony, bo wysmukły to Zenek. Piszący te słowa to ten drugi, któremu wstyd się przyznać ale mimo utraty 40kg sadła, ciągle jeszcze daleko do smukłości szczypiorku na wiosnę.</p>
<p>Piłeczek jest dostatek. &#8211; Zbieramy – krzyczy co pewien czas Zenek. Można odsapnąć. Dać odpocząć nogom. Obetrzeć pot z czoła. &#8211; Na tą stroną, wysoko, zamach! &#8211; komenderuje trener Zenek. Pchnięta z olbrzymią siłą piłka przeważnie idzie w krzaki ale jak już trafi gdzie trzeba, to nagrodzone jest to krótkim stwierdzeniem Zenka „As!”. Trzeba pamiętać o zasypaniu potem krateru.</p>
<p>Początkowo gra przypominała badminton. Piłki dziurawiły dach, strącały lampy. Stopniowo tor lotu stawał się coraz bardziej płaską parabolą. Pojawiły się uderzenia najbardziej zabójcze, kiedy pocisk  muska delikatnie siatkę, i wirując niczym zarodnik klonu, opada metr za siatką. &#8211; Nie odebrania – kwituje Zenek.</p>
<p>Pod koniec owej bardzo wyczerpującej godziny, co drugą piłkę, która wymaga przebiegnięcia 2 metrów określam jako nie odebrania. Zenek pełen sił przedłuża czas, znęca się nad niczym Pan Michał nad Kmicicem. &#8211; Kończ waść, wstydu oszczędź! – chrypię czołgając się w stronę siatki.</p>
<p>Jest Bosko!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/02/05/koncz-wasc-wstydu-oszczedz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego warto chodzić na kije&#8230;</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/10/12/dlaczego-warto-chodzic-na-kije/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/10/12/dlaczego-warto-chodzic-na-kije/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Oct 2010 10:48:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1590</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2010%2F10%2F12%2Fdlaczego-warto-chodzic-na-kije%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/10/0_6431.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/10/0_6431.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1591" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/10/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="585" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/10/12/dlaczego-warto-chodzic-na-kije/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sezon letni 2010</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2010/03/28/sezon-letni-2010/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2010/03/28/sezon-letni-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 10:07:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1493</guid>
		<description><![CDATA[Las powitał mnie deszczem, tak jakby sondował mnie &#8211; Jesteś gotowy? Naprawdę tego chcesz człowieku marny? &#8211; wiał mi wiatrem w twarz. &#8211; Ha! Nawet nie wiesz jak jestem tego spragniony! &#8211; wykrzyczałem w stronę kniei. Kurtkę zapiąłem, czapką czerwoną nieodłączną mocniej nasadziłem. Kije zafurkotały. Deszcz zacinał, ptaki się darły niemożebnie a ja parłem do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2010%2F03%2F28%2Fsezon-letni-2010%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/03/0_6432.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/03/0_6432.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1496" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2010/03/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="399" /></a></p>
<p>Las powitał mnie deszczem, tak jakby sondował mnie &#8211; Jesteś gotowy? Naprawdę tego chcesz człowieku marny? &#8211; wiał mi wiatrem w twarz. &#8211; Ha! Nawet nie wiesz jak jestem tego spragniony! &#8211; wykrzyczałem w stronę kniei. Kurtkę zapiąłem, czapką czerwoną nieodłączną mocniej nasadziłem. Kije zafurkotały.</p>
<p><span id="more-1493"></span>Deszcz zacinał, ptaki się darły niemożebnie a ja parłem do przodu w mych butach siedmiomilowych z radosną pieśnią na ustach. Gdyby puszcza wiedziała, ile godzin zimowych spędziłem  ślęcząc na mapami, planując trasy jakie pokonam jak tylko stopnieje białe g* i odejdą wody, to przyjąłby mnie słońcem, ciepłym wietrzykiem, szpalerem sarenek i szaraczków wiwatujących.</p>
<p>I tak parłem radośnie niczym mały krążownik, dziobiąc zaciekle rozmiękłe ścieżki. Pierwszy kilometr, drugi, trzeci. Mały przystanek na odsapnięcie i sprawdzenie stopera (cholera zapomniałem włączyć! )  Rozstępowały się drzewa, czmychała spłoszona wtargnięciem zwierzyna leśna.</p>
<p>Aż dotarłem do samego serca puszczy, zakłóciłem spokój matecznika. Rozdeptałem niknące w oczach resztki białego tałatajstwa, przyczyny trzech miesięcy gnuśności. Ponownego obrastania w sadło. &#8211; Yeaaaa! – wykrzyknąłem radośnie w szare niebiosa kłując kijami nordyckimi ciężkie chmurzyska.</p>
<p>Godzina minęła, auto wiernie czekało przed szlabanem. I  żyje! I czuje się cudownie! A przede mną  co najmniej osiem, może dziewięć miesięcy do następnej nocy polarnej. W domu z godnością zniosłem obelgę jaką rzuciła mi w twarz okrutna waga. Nawet wygibasy i zrzucanie każdej sztuki odzieży nie wzruszyły mierniczej ziemskiego przyciągania. Pewnikiem  księżyc był po drugiej stronie globu, w końcu oceany porusza to i nas o te parę kilosów dociąża.<br />
- Zobaczysz za miesiąc, za dwa! &#8211; kopnąłem ją pod szafkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2010/03/28/sezon-letni-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>-10!</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 15:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1453</guid>
		<description><![CDATA[No i w końcu jej mam! Są śliczne, nowiutkie, dziewicze, profesjonalne, leciutkie i wygodne. Teraz mogę iść na koniec świata albo nawet dalej! Nazywają się Scarpa Lite Trek GTX. W samą porę bo najki w których chodziłem od prawie trzech miesięcy zaczynają się rozpadać. Po pokonaniu ponad trzystu kilometrów zaczyna odpadać podeszwa. Ponadto parę razy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2009%2F11%2F14%2F10%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1454" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/11/0_6431.jpg" alt="0_643" width="643" height="466" /></p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">No i w końcu jej mam! Są śliczne, nowiutkie, dziewicze, profesjonalne, leciutkie i wygodne. Teraz mogę iść na koniec świata albo nawet dalej! Nazywają się Scarpa Lite Trek GTX.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1453"></span>W samą porę bo najki w których chodziłem od prawie trzech miesięcy zaczynają się rozpadać. Po pokonaniu ponad trzystu kilometrów zaczyna odpadać podeszwa. Ponadto parę razy omal nie wywinąłem orła na ukrytym po liśćmi błocie.  Jest to prezent urodzinowy od moich rodziców, którzy dopingują moim trekkingowym wyczynom <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Chodzenie ciemnym mglistym listopadowym świtem po lesie zakrawa na masochizm. Trzeba mieć w sercu naprawdę mocne postanowienie poprawy. Miro odpadł trzy tygodnie temu. Przez ostatnie dwa tygodnie naszego wspólnego chodzenia kiwał się jak mógł. Łapał się każdej możliwej wymówki aby nie iść. Kij mu w oko he he.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">W weekendy dołącza do mnie Iwona, robimy dłuższe trasy. Deklaruje się też parę innych osób, ale na razie nie udało im się pokonać bariery własnego lenistwa. Chodzenie z Iwoną ma tą zaletę, że robi ona za tzw. zająca. Mknie niczym pociąg pośpieszny a ja za nią. I w ten sposób trasy, które wcześniej zabierały mi 1h 40 min pokonujemy w 20 minut szybciej.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Dzisiaj odbierając buty ze sklepu w Gdańsku, spytałem o plecaki i namioty. Wizja 2-3 tygodniowego marszu po Polsce (wzdłuż wybrzeża?) staje się coraz bardziej realna.</p>
<p style="margin-top: 0.2cm; margin-bottom: 0cm;">Waga już dawno przestała na mnie bluzgać tym swoim przekleństwem „Err”. Szacuje, że 10-12 kilogramów sadła poszło w komin.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/11/14/10/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hardkor</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/10/03/hardkor/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/10/03/hardkor/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Oct 2009 16:35:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1418</guid>
		<description><![CDATA[Żona wyrzuca nas na leśnym parkingu koło Gołębiewa. Niebo szare, zimno. Miro próbuje rozeznać gdzie jesteśmy. &#8211; Chodź, będzie hardkor! &#8211; mówię ciągnąc go w krzaki. Przedzieramy się wzdłuż gazociągu. Docieramy do asfaltu. Z lewej nadciąga duża grupa niedzielnych kijkowców. - Miro! &#8211; mówię – nie jesteśmy sami! Pozdrawiamy się. - Chodźcie z nami – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2009%2F10%2F03%2Fhardkor%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1421" title="RunFraglesiRun" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/10/RunFraglesiRun.jpg" alt="RunFraglesiRun" width="643" height="482" /></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Żona wyrzuca nas na leśnym parkingu koło Gołębiewa. Niebo szare, zimno. Miro próbuje rozeznać gdzie jesteśmy. &#8211; Chodź, będzie hardkor! &#8211; mówię ciągnąc go w krzaki.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1418"></span>Przedzieramy się wzdłuż gazociągu. Docieramy do asfaltu. Z lewej nadciąga duża grupa niedzielnych kijkowców.<br />
- Miro! &#8211; mówię – nie jesteśmy sami!<br />
Pozdrawiamy się.<br />
- Chodźcie z nami – krzyczą.<br />
- My po asfalcie nie chodzimy – odpowiadamy.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Niecałe dwa kilometry po płaskim, lekko z góry. Idziemy jak przecinaki.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Wielka Gwiazda, miejsce gdzie krzyżuje się wiele leśnych dróg. Pokazuje Mirkowi fundamenty, pozostałość po sławnej przed wojną restauracji. Z prawej nadchodzą spotkani wcześniej kijkarze. Przyszli inną drogą.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Idziemy drogą Wielkokacką. Po trzystu metrach niebieski szlak odbija w prawo. Przemy jak dwa parowce. Grzybiarze rozbiegają się na boki. Piękne widoki, szkoda że słońca nie ma.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Ostre zejście w dół. Asfaltowa ulica Reja. Teraz zaczyna się podejście. Według mapy musimy na odcinku kilometra wspiąć się około 50 metrów w górę. Pestka. Co to dla nas.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Niczym dwie antylopy, wbiegamy na drogę Nadleśniczych. Szliśmy tędy w poniedziałek. Droga wije się jak wąż. Mijamy znudzone starsze panie, ciągnące za sobą kije. Ciekawa technika.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Z górki na pazurki a chwilę później rakieta w górę. Mamy za sobą prawie 6 kilometrów. Full power. Przysiadamy na chwilę pod pomnikiem Bitwy pod Oliwą. Łyk wody. Zdjęcie dokumentujące dla małżonek. Po lewej Pachołek. Miro nie chce wierzyć, że daliśmy radę.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Jeszcze tylko ostre zejście do Spacerowej. Na betonie chowam kije. Uciekł nam autobus. Czekamy na następny. Dla Miro to pierwsza jazda autobusem odkąd dziesięć lat temu zamieszkał w Gdańsku.<br />
- Bilet na pamiątkę schowaj – rechoczę.<br />
Z autobusu mamy jeszcze do domów kilometr chodnikiem.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Pokonaliśmy 10 kilosów i żyjemy. Jak by mi ktoś powiedział dwa miesiące temu, że będę hasał po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym jak kozica i nie umrę po pokonaniu takiego dystansu, puknął bym się w czoło.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">W przyszłe wakacje idziemy na piechotę wzdłuż wybrzeża. 350 km. Pies pikuś bo po płaskim. Dla chcącego nic trudnego <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><iframe src="http://js.mapmyfitness.com/embed/blogview.html?r=2e22d759401ef596f5acc575414e181b&#038;u=m&#038;t=run" height="700px" width="100%" frameborder="0"><a href="http://www.mapmyrun.com/walk/poland/sopot/922125458591885929" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.mapmyrun.com/walk/poland/sopot/922125458591885929?referer=');">10/03/2009 Hardkor</a><br/><a href="http://www.mapmyrun.com/find-walk/poland/sopot" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.mapmyrun.com/find-walk/poland/sopot?referer=');">Find more Walks in Sopot, Poland</a></iframe><!-- MMF PARTNER TOOL --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/10/03/hardkor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mocne postanowienie poprawy</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/09/12/mocne-postanowienie-poprawy/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/09/12/mocne-postanowienie-poprawy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 10:39:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1374</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj rano postanowiliśmy z Mirkiem rozpocząć naszą trasę trochę dalej od domu. Wskoczyliśmy więc do rekina (który jęknął na nasz widok) i pognaliśmy do Owczarni. Zaparkowaliśmy, chwyciliśmy za kije i zaczęliśmy schodzić ostro w dół w stronę Oliwy. - Fajnie się tu będzie podchodzić – zaniepokoił się lekko Mirek. - Damy radę – odparłem szczerząc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2009%2F09%2F12%2Fmocne-postanowienie-poprawy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1376" title="0_a" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/09/0_a1.jpg" alt="0_a" width="643" height="482" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Dzisiaj rano postanowiliśmy z Mirkiem rozpocząć naszą trasę trochę dalej od domu. Wskoczyliśmy  więc do rekina (który jęknął na nasz widok) i pognaliśmy do Owczarni.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1374"></span>Zaparkowaliśmy, chwyciliśmy za kije i zaczęliśmy schodzić ostro w dół w stronę Oliwy.<br />
- Fajnie się tu będzie podchodzić – zaniepokoił się lekko Mirek.<br />
- Damy radę – odparłem szczerząc się od ucha do ucha. &#8211; My nie mamy dać rady?<br />
Minęliśmy starszego pana pchającego z mozołem rower. Kawałek dalej biegacz, a z nim wleczący  się wywieszonym jęzorem owczarek.<br />
- Też tak będziemy wyglądać – rzuciłem. Zarechotaliśmy.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Posuwaliśmy się wzdłuż wijącego się żwawo strumyka, owiewani co pewien czas zapaszkiem dobywającym się z studzienek kolektora ściekowego Osowa-Oliwa. Na szczęśie po pewnym czasie kanaliza odbiła w bok.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Po około 2 km dobiliśmy do rezerwatu „Źródliska w dolinie Ewy”. W prawo odchodził ostro w górę pomarańczowy szlak na wzgórze Marii.<br />
- Ja odpadam, wejść może wejdę, ale moje kolano nie wytrzyma zejścia – powiedział Mirek.<br />
- No to poczekaj – chwyciłem kije i zacząłem się piąć na nachylone prawie pod 45 stopniami zbocze. &#8211; Zobaczę kawałek.<br />
- Idź, idź – Zadudnił z dołu dezerter.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">W połowie zbocza wyplułem płuca.<br />
- Wracać? E jeszcze kawałek. &#8211; Kije poszły w ruch. Dysząc niby lokomotywa wdrapałem się na szczyt. I padła wizja. Szkiełka zaparowały. Gdyby mi ktoś miesiąc temu powiedział, że dam radę wejść na ten Mont Everest, popukałbym się w czoło. Widok ze szczytu:</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1377" title="0_b" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/09/0_b2.jpg" alt="0_b" width="643" height="482" /></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Szkoda było złazić.<br />
- Idź dołem – krzyknąłem do stojącego pół kilometra niżej Mirka. Potwierdził.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Zbiegłem niczym baletnica inną drogą wijącą się wzdłuż poziomicy. Mirka spotkałem dopiero przy aucie. Mogliśmy wziąć udział w konkursie mokrego podkoszulka.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Za tydzień wybierzemy jeszcze bardziej hardkorową trasę.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">PS.Ten tekst to drugi tekst w nowym dziale pt. „Mocne postanowienie poprawy”. Do pierwszego Mirek proponował wkleić nasze zdjęcia z profilu. Odmówiłem ze względów estetycznych. Powiedziałem, że zrobimy taki fotomontażyk „przed” i „po” gdy skończymy naszą drogę krzyżową.  Wagi też na razie nie podajemy. Zresztą moja na razie nadal określa mnie krótko „Err”. Ciekawe od czego to skrót <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Zauważyłem jednak, że gdy trzymam ze dwa baloniki z helem, to zaczynają się pojawiać jakieś cyferki.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/09/12/mocne-postanowienie-poprawy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kije siedmiomilowe</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2009/09/10/kije-siedmiomilowe/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2009/09/10/kije-siedmiomilowe/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 12:30:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mocne postanowienie poprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1353</guid>
		<description><![CDATA[Podczas sierpniowej wyprawy „Born to be wild” podjęliśmy z Mirkiem mocne postanowienie, iż obaj zabierzemy się za nasze mięśnie&#8230; piwne, a on dodatkowo rzuci palenie. Łazimy więc od prawie trzech tygodni codziennie o świcie do Central Parku. Zaczynaliśmy od marnych dwóch kilometrów, obecnie doszliśmy do prawie czterech w tym samym czasie. Wszystko dzięki kijom siedmiomilowym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2009%2F09%2F10%2Fkije-siedmiomilowe%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1367" title="0" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2009/09/0.jpg" alt="0" width="643" height="482" /></p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Podczas sierpniowej wyprawy „Born to be wild” podjęliśmy z Mirkiem mocne postanowienie, iż obaj zabierzemy się za nasze mięśnie&#8230; piwne, a on dodatkowo rzuci palenie.  Łazimy więc od prawie trzech tygodni codziennie o świcie do Central Parku.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;"><span id="more-1353"></span>Zaczynaliśmy od marnych dwóch kilometrów, obecnie doszliśmy do prawie czterech w tym samym czasie. Wszystko dzięki kijom siedmiomilowym. Mirek przekonywał mnie do nich już na wiosnę. Kupił jakieś wypasione i kusił. A ja durny śmiałem się z tego. Jeszcze podczas wakacji widząc turystów machających tymi patyczkami, rżałem.</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Pierwszego poranka dałem się przekonać i spróbowałem. Szczena mi opadła. Nie dość, że gnałem dwa razy szybciej, to potem czułem zakwasy w ramionach i plecach. A spociłem się jak lokomotywa. O ja głupi!</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">Teściowa podarowała mi swoje nieużywane kije trekingowe. Mają magiczne sprężynki, więc prę do przodu niczym Titanic. Zainwestowałem też w nowe najki i niezbędny mp3 Creative ZEN XF-i. Mam nadzieje, że nie zniechęcą nas jesienne deszcze. A jak spadnie śnieg zakupimy biegówki!</p>
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-top: 0.3cm; margin-bottom: 0cm;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2009/09/10/kije-siedmiomilowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

