<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Fraglesowe widzenie świata &#187; Zapiski z podróży</title>
	<atom:link href="http://fraglesi.eu/category/zapiski-z-podrozy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fraglesi.eu</link>
	<description>wersja 3.0</description>
	<lastBuildDate>Fri, 10 Feb 2012 08:21:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Wisła, rzeka o której zapomniano</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/10/24/wisla-rzeka-o-ktorej-zapomniano/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/10/24/wisla-rzeka-o-ktorej-zapomniano/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Oct 2011 19:09:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska jest super]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1885</guid>
		<description><![CDATA[Marek Kamiński napisał w swoim rewelacyjnym przewodniku „Wisła, 1047 tajemnic”, iż zapomnieliśmy o królowej naszych rzek. Kto jak kto, ale on, wielki podróżnik, który przemierzył Wisłę parę razy kajakiem, wie co mówi, i całkowicie się z nim zgadzam. Kto z was ostatnio był nad Wisłą? Nie mam na myśli przelecenia którymś mostem, tylko zejście nad [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F10%2F24%2Fwisla-rzeka-o-ktorej-zapomniano%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/10/WislaRzekaZapomniana01.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/10/WislaRzekaZapomniana01.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1886" title="WislaRzekaZapomniana01" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/10/WislaRzekaZapomniana01.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Marek Kamiński napisał w swoim rewelacyjnym przewodniku „Wisła, 1047 tajemnic”, iż zapomnieliśmy o królowej naszych rzek. Kto jak kto, ale on, wielki podróżnik, który przemierzył Wisłę parę razy kajakiem, wie co mówi, i całkowicie się z nim zgadzam.</p>
<p><span id="more-1885"></span>Kto z was ostatnio był nad Wisłą? Nie mam na myśli przelecenia którymś mostem, tylko zejście nad samą wodę, zanurzenie ręki w nurcie? Nie widzę, nie słyszę&#8230;</p>
<p>Że brudna? Jeśli tak myślicie to znaczy, że naprawdę dawno nad nią nie byliście. Lata minęły odkąd królowa naszych rzek przestała być głównym ściekiem w tym kraju. Co prawda idealnie nie jest, ale znacznie lepiej niż kiedyś. Co odważniejsi mogą się wykąpać, nie ryzykując, że niby wąż zrzucą skórę.</p>
<p>Wisła jest bezludna. Można stać na jej brzegu godzinami i zobaczyć jedną, może dwie łodzie wędkarzy. Czasem przemknie raźnie pyrkocząc silniczkiem ponton. W kamieniach cicho chlupie woda. Rozedrze się kaczka dziwaczka. Zaklekocze bocian Wojtek.</p>
<p>Znikli flisacy na tratwach. Barki zbutwiały albo zżarła je rdza. Wisła przestała być główną drogą wodną w Rzeczy Pospolitej. Czasem tylko z oddali doleci ryk barek naszych czasów, rozjeżdżających nasze biedne drogi tirów.</p>
<p>Pierwszy raz byłem nad rzeką wczesną wiosną. Zauroczyła mnie leniwie płynąca, iskrząca się w słońcu woda. Wracałem parę razy. Eksplorowałem metodycznie. Niestety tu na północy królowa odgrodzona jest od lądu wysokimi wałami. Za nimi ciągną się poldery, tereny zalewowe. Rzeka jest dobre kilkaset metrów dalej. Latem zielone łąki, wiosną rozlewiska, pełne uroku i niestety tnących komarów.</p>
<p>Ale odkryłem miejsce gdzie można podjechać nad samą wodę. Starą przystań do załadunku wikliny.</p>
<p>Stało się to zupełnie przypadkiem. Któregoś dnia robiłem z wału zdjęcia, i właśnie mijali mnie rowerzyści. &#8211; jedziemy na przystań? &#8211; rzuciła dziewczyna do towarzyszy. &#8211; Przystań? &#8211; pomyślałem zaskoczony &#8211; A to ciekawe!</p>
<p>Śledziłem ich wzrokiem, patrząc gdzie popedałowali. Po powrocie chwyciłem za dokładną mapę, namierzyłem to miejsce, a potem obejrzałem sobie dokładnie z kosmosu. &#8211; Bingo!</p>
<p>Do przystani dojeżdża się wyłożoną kocimi łbami drogą. Skuteczny zniechęcacz dla posiadaczy dobrych aut. Potem jest lepiej. Wyłożona betonowymi płytami droga wije się przez zielone łąki. Pod sam koniec znika z lekka przysypana naniesionym zapewne przez wysoką wodę piaskiem.</p>
<p>Za pierwszym razem odpadłem. Doszedłem do wniosku, że kamikadze nie jestem i żółwia wycofałem, co samo w sobie było niezłym testem dla zawodowego kierowcy jakim powoli się staję. Co najmniej 200 metrów ślepienia w lustra i pilnowanie czy żółw nie zbacza w krzaki, skąd by mógł go tylko wydostać zastęp ciągników.</p>
<p>Za drugim razem, zatrzymałem się, i poszedłem sprawdzić trasę per pedes. Sierota ze mnie. Spękałem jakieś 100 metrów od celu. Piasku było niewiele, spokojnie przejechałem. Przystań jest szeroka, można spokojnie zawrócić. A widok ech&#8230;.. <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20111016Wis%B3a,%20rzeka%20o%20kt%F3rej%20zapomniano/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/index.cgi?action=16_amp_dir=/20111016Wis_B3a_20rzeka_20o_20kt_F3rej_20zapomniano/&amp;referer=');">zobaczcie sami.</a></p>
<p>ps. Gdzie to jest nie powiem. Mogę zawieźć ale wcześniej zawiąże na oczach szmatę <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/10/24/wisla-rzeka-o-ktorej-zapomniano/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miejsca bezludne</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/09/29/miejsca-bezludne/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/09/29/miejsca-bezludne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Sep 2011 18:32:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Polska jest super]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1863</guid>
		<description><![CDATA[Planując eksplorację pałaców dawnych Prus Zachodnich, pomyślałem, że noc spędzę na plaży. No może prawie na plaży, bo wtargnięcie żółwiem w złote bałtyckie piaski skończyłoby się, jak to mówią łofrołdowcy &#8211; wtopą. Żółwik osiadł by tam po wsze czasy niczym pordzewiały wyrzucony na brzeg wrak statku. Wieczorem obejrzeć zachód słońca, złapać bryzę we włosy. Spojrzeć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F09%2F29%2Fmiejsca-bezludne%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1864" title="0" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0.jpg" alt="" width="643" height="408" /></a></p>
<p>Planując eksplorację pałaców dawnych Prus Zachodnich, pomyślałem, że noc spędzę na plaży. No może prawie na plaży, bo wtargnięcie żółwiem w złote bałtyckie piaski skończyłoby się, jak to mówią łofrołdowcy &#8211; wtopą. Żółwik osiadł by tam po wsze czasy niczym pordzewiały wyrzucony na brzeg wrak statku.</p>
<p><span id="more-1863"></span>Wieczorem obejrzeć zachód słońca, złapać bryzę we włosy. Spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo, pustka, brak akcji, ostatni człowiek na planecie ziemia. A potem zjeść wieczerze, siusiu, paciorek, i zasnąć będąc kołysanym szumem fal. To mi się wymarzyło. Tego potrzebowałem!</p>
<p>Byłem wcześniej w paru miejscach na naszym wybrzeżu. Mrowiska. Człowiek na człowieku człowiekiem pogania. Budki, sklepiki i bary z dykty, stoiska z pamiątkami, okularami, ryczące samochodziki oblegane przez równie głośno ryczące bachory, którym rodzice pożałowali dwa zeta na kilkadziesiąt sekund bujania. Woń popcornu zmieszana z zapaszkiem smażonej kiełbasy, skwierczącej na przechodzonym oleju silnikowym ryby, a wszystko złamane lekką nutą waty cukrowej. Jednym słowem koszmar. Umykałem z rykiem silnika, ludzie w lusterku machali do mnie zaciśniętymi pięściami. Przyjaźń nie malowała się na ich twarzach.</p>
<p>Cóż więc począć? Gdzie odnaleźć oazę spokoju? Moje miejsce bezludne? Pochyliłem się nad mapami. Oczy rozbolały. W końcu uzbrojony w wielką lupę odnalazłem maleńką dróżkę, ścieżynkę wprost, wijąca się przez las aż do samej plaży, a na jej końcu malutki niebieski znaczek „P”</p>
<p>Eureka! Bingo! Mam cię! &#8211; krzyknąłem wyskakując nagi, no może prawie nagi bo w czerwonej kusej piżamce, z łóżka, i wykonałem indiański taniec radości w sypialni. Czym prędzej chwyciłem laptopka, przywołałem satelitę wujka Gogla i dalejże śledzić niczym szpieg obcego mocarstwa ów znaczek P.</p>
<p>Droga wyboista i piaszczysta, lecz żółwiowi nie straszna, bo w tym kraju nad Wisłą, w drugiej dekadzie 21 wieku, mnóstwo takich. Moja ulica nawet jest taka. Na małej polance tuż przy plaży dostrzegłem może ze dwie budy, parę blaszanych pidełek jeździdełek, i ludzką opryszczkę kalającą biały piach, ale w normie. W sieci napisali, że tam od dawien dawna plaża nudystów jest. Oczy mi się zaświeciły niczym kotu na widok flaszki waleriany.</p>
<p>W piątkowe popołudnie, nasycony ruinami świata zmarnowanego, zadałem Hołkowi koordynaty. Do L (celowo nie podaje nazwy miejscowości, ale o tym za chwilę) dotarliśmy bez trudu. Hołek grzecznie się pożegnał i poszedł spać do pudełka. Chwyciłem za wydruk od Wujka Gogla.</p>
<p>Wjechaliśmy w las. Droga była całkiem, całkiem. Pies kiwający głowy, kiwomierz pokładowy, z aprobatą kiwał głową. Minęliśmy po lewej olbrzymie i puste pole namiotowe, droga skończyła się wielkim parkingiem. Parę aut. Dwie budy i szum niesamowicie niebieskiego morza.</p>
<p>Las piękny, sosnowy, pełen światła. Pachnący odchodzącym latem. Parę kroków i stałem na plaży, i mówcie sobie co chcecie ale takich plaż nie ma nigdzie na świecie. Szeroka, biała niczym śnieg, piasek drobniutki. Padłem na kolana, chwyciłem piasek w dłonie, przed ucałowaniem się powstrzymałem.</p>
<p>Ludzi było jak na lekarstwo, a po zmroku się zmyli. Na polu namiotowym spotkałem tylko dwie rodziny szmaciarzy (dla niewtajemniczonych – śpiący w namiotach) Byli mili. Podzielili się ze mną wodą. Szczęka mi opadła gdy dowiedziałem się, że koczują trzeci miesiąc. Zbierali się powoli do domu.</p>
<p>Takich miejsc jest niestety na lekarstwo. Prawdę powiedziawszy nie powinienem wam zdradzać gdzie leży owo Eldorado spokoju i ciszy. Nie popełnię błędu mojej małżonki, która odkryła kiedyś kameralne Sromowce Niżne w Pieninach i zareklamowała je całej rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Teraz nie można tam w sezonie wetknąć szpili. No więc powiem tylko, że to miejsce leży przy wyjściu na plażę numer 44, a miejscowość nieopodal zaczyna się na literkę L kończy na O.</p>
<p>ps. <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110905Z%B3ote%20piaski/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/index.cgi?action=16_amp_dir=/20110905Z_B3ote_20piaski/&amp;referer=');">Zapraszam na więcej zdjęć z tego miejsca</a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_6432.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_6432.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1865" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/09/29/miejsca-bezludne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O ludach wędrownych i wolności</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 12:56:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1848</guid>
		<description><![CDATA[Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami. Sam należę, od wiosny tego roku, do kamperowców, nomadów albo jak kto woli cyganów 21 wieku. Długo byłem szmaciarzem, przez jakiś czas groziło mi przystąpienie do braci Drzymałowej, koniec końców [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F09%2F05%2Fo-ludach-wedrownych-i-wolnosci%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p align="LEFT"><strong><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1849" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/09/0_643.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a><br />
</strong></p>
<p align="LEFT">Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami.</p>
<p align="LEFT"><span id="more-1848"></span>Sam należę, od wiosny tego roku, do kamperowców, nomadów albo jak kto woli cyganów 21 wieku. Długo byłem szmaciarzem, przez jakiś czas groziło mi przystąpienie do braci Drzymałowej, koniec końców stałem się właścicielem kryptokampera żółwika.</p>
<p align="LEFT">Przyczepiarze stosunkowo szybko zmieniają tryb życia na osiadły. Nie ma co się dziwić. Spróbuj jeden z drugim wlec taki domek na kółkach za sobą, manewrować, nie daj Boże cofać, koszmar! Znajdują więc szybko sympatyczne miejsce, i tam kotwiczą na stałe.</p>
<p align="LEFT">Na początku na parę dni, potem tydzień, dwa, całe wakacje. Po paru latach dochodzą do wniosku, że można by tak zbudować jakąś werandę, wiatę, płotek, i budka na kółkach osiada na cegłach. Z czasem zostaje wchłonięta przez rozrastający się drewniany domek letniskowy zwany dla formalności werandą.</p>
<p align="LEFT">Proces ten z całą wyrazistością zaobserwowałem na wyspie Bukowiec, na Jezioraku. Tutaj są zdjęcia: <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110905Wyspa%20Bukowiec/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/index.cgi?action=16_amp_dir=/20110905Wyspa_20Bukowiec/&amp;referer=');">http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110905Wyspa%20Bukowiec/</a></p>
<p align="LEFT">Wyspa jest niesamowita. Wjeżdża się na nią po wąskiej utwardzonej grobli o długości 400 metrów. Jest to jedno wielkie pole namiotowe na którego obejście trzeba co najmniej pół godziny. Tłumów nie ma, zwłaszcza w części porośniętej lasem. Spokojnie można znaleźć miejsce gdzie do najbliższego sąsiada będzie kilkaset metrów, co w przypadku dobrej pogody pozwoli hasać na golasa. Jest woda bieżąca, czyste tojtoje i prąd. Gastronomia i mały sklepik ale z cenami mocno zaporowymi.</p>
<p align="LEFT">Snując się po wyspie z aparatem poczułem się trochę jak w żywym skansenie. Plastikowo drewniane chatki, płotki z materiału albo folii, zabudowania gospodarcze, a nawet rękodzieło ludowe &#8211; rzeźby z konarów, fantazyjne strachy na wróble. Chlupotał Jeziorak, drzewa szumiały, hulał jesienno-letni wiatr. Czasem odezwał się jakiś ptak.</p>
<p align="LEFT">Przyczepiarze nie są nam wrodzy, aczkolwiek jak każdy lud osiadły, patrzą podejrzliwie na rozbitych w pobliżu włóczęgów. &#8211; Trzeba być czujnym Panie &#8211; mówią między sobą &#8211; bo nigdy nie wiadomo, kiedy taki cygan grilla ci podpieprzy, albo nie daj Boże, solara! Czułem więc na plecach ich czujny wzrok. Gdy odwracałem się szybko, zdradzała ich poruszona firanka.</p>
<p align="LEFT">Są jeszcze namiociarze. To jest faza prenatalna. Większość z nich przerodzi się w przyczepiarza albo kamperowca. Albo zostaną zatwardziałymi namiociarzami do końca, Jak Henryk i Janina (tak ich sobie w myślach nazwałem) których spotkałem na kempingu w Jantarze.</p>
<p align="LEFT">Starsi państwo ze szronem na głowie, którzy spali w malutkim pamiętającym (ich) czasy studenckie. Obok stał wypieszczony maluch na warszawskich blachach. Tak na marginesie już sam dojazd z Warszawy na wybrzeże takim jeździdełkiem jest nie lada wyczynem. Chyba poruszali się poboczem, spychani co chwila przez wściekłych i szybkich pobratymców.</p>
<p align="LEFT">Wczoraj uzmysłowiłem sobie, że od czerwca przemieszkałem prawie miesiąc w moim żółwiu. Gnałem przed siebie, bawiłem się w eksploratora, szukając miejsc zapomnianych, często opuszczonych ale klimatem.</p>
<p align="LEFT">Pichciłem posiłki w żółwikowej kuchni, pasłem brzuch sjestując na kanapie, a za rozwartymi drzwiami i oknami rozciągał się widok, którego żaden hotel nie mógłby mi zagwarantować, i to całkowicie za darmo! Parę razy próbowałem zakotwiczyć w jednym miejscu na co najmniej dwa dni, ale już o poranku coś kazało mi ruszać dalej, przed siebie.</p>
<p align="LEFT">I to jest właśnie wolność!</p>
<p align="LEFT">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/09/05/o-ludach-wedrownych-i-wolnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.4</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2011 09:19:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[- Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? &#8211; odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany. - To ty mówisz?? &#8211; zdumiałem się wielce. - On mówi! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek. - A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F27%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%25e2%2580%2593-cz-4%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1810" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="517" /></a></p>
<p>- Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? &#8211; odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany.<br />
- To ty mówisz?? &#8211; zdumiałem się wielce.<br />
- On mówi! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek.<br />
- A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, jak co chwilę muszę na tych waszych polskich drogach machać tą moją biedną głową.</p>
<p><span id="more-1807"></span>Muchy wsiadły w Okartowie. Były ich setki. Całymi rodzinami. Z bagażami, dzieciakami, psami. kotami. Były szybkie, zwinne, ciekawe świata. To była podróż ich życia. Bo zastanówcie się dobrze, taka mucha, co ona może zobaczyć ze świata? Tyle co doleci, a ileż ona uleci na tych małych skrzydełkach? Sto metrów, dwieście? Dla nich mój żółw był statkiem kosmicznym. Gdańsk, miasto me, to odległa o miliony lat świetlnych galaktyka. Pchały się więc drzwiami i oknami, chcąc się załapać na tą podróż za jeden uśmiech.</p>
<p>Kolejną noc postanowiłem spędzić w Siemianach, nad Jeziorakiem. Nigdy tam nie byłem. Mieszkał tutaj autor Pana samochodzika, mojego idola z dzieciństwa. Lubiłem Nienackiego, aż do momentu kiedy napisał „Raz do roku w Skiroławkach”. Nie powinien był tego robić.</p>
<p>Żółwia zaparkowałem z dala od brzegu, na górce. Dla pewności nakłułem grunt w paru miejscach widelcem. Spoko twardy. Odwiert łyżką sobie odpuściłem. Zaciągnąłem ręczny, wrzuciłem bieg. Dla pewności rozejrzałem się za jakimiś kamieniami co by podłożyć pod koła. Pupa blada, znalazłem tylko jakąś starą oponę. Nauczony doświadczeniami poprzedniej nocy nie chciałem zostać obudzony przez nimfę jeziorną.</p>
<p>Podniosłem roletkę (sponsorem roletek jest firma &#8230;. ) Z kubkiem pachnące kawy ległem na szezlongu wpatrując się w fantastyczny widok za oknem. Jeziorak spowity był w szarościach. Gdzieś tam daleko bielił się żagiel. Granatowe brzuchy chmur szorowały o las po drugiej stronie. Co rusz coś tam błyskało, iskrzyło, dudniło i burczało. Niebo pieściło prądem ziemię.<br />
- Idzie burza i nie ma to rady – pomyślałem.</p>
<p>Muchy przysiadły na oknie kontemplując wraz ze mną cud natury.<br />
– Snopki siana&#8230; Jedzą krowy&#8230; Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi&#8230; O! &#8211; powiedziała po chwili milczenia ta zielonkawa.<br />
– Ta&#8230; Ta&#8230; W tak pięknych okolicznościach przyrody&#8230; I niepowtarzalnej&#8230; &#8211; dorzuciła chuda.<br />
- Koń&#8230; Krowa, kura, kaczka&#8230; Kura, kaczka, drób&#8230;(&#8230;) O! Jest! Widzę! Droga&#8230; Chyba na Ostrołękę. &#8211; rozkrzyczała się trzecia, z takimi wielkimi złotymi oczami.</p>
<p>Kapnęło. Z początku tak nieśmiało. Jedna kropla, druga, trzecia. Drzewa zamarły. I naglę chlust, rozpłakały się niebiosa. Deszcz walił od dach jak kule z karabinu maszynowego. Uderzyła wichura. Żółw aż przysiadł. Wbił pazury. Grzmotnęło.</p>
<p>Muchy pochowały się po kątach coś tam brzęcząc o konieczności postawienia gromnicy w oknie.<br />
- O Benjaminie Franklinie nie słyszałyście? &#8211; rzuciłem w ich stronę. To je trochę uspokoiło.<br />
Błyskało jak diabli. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Zupełnie jak w dyskotece.<br />
- Disco! Disco! Let&#8217;s dance! &#8211; rozkrzyczały się muchy i rzuciły w tany.</p>
<p>Burza przetoczyła się na wchód. Noc minęła spokojnie. Rano obsiadły mnie pasażerki na gapę.<br />
- Panie szofer pobudka! jadziem! jadziem! &#8211; nie dawały spokoju.<br />
Odpaliłem motor i skierowałem żółwia w stronę Gdańska. Krzyżak wrzeszczał na całego jakby go Jagiełłowi wojowie na tortury wzięli.<br />
- Dojadę choćby na dwóch kołach – wydusiłem zza zaciśniętych zębów – dojadę!</p>
<p>I dojechałem!</p>
<p>Koniec.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%e2%80%93-cz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja – cz.3</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 10:43:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1802</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu. - Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi. W 2009 roku razem z kumplem dopiskaliśmy się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F26%2Fzolw-blotny%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1803" title="0" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/03.jpg" alt="" width="643" height="638" /></a></p>
<p>Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu.<br />
- Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi.</p>
<p><span id="more-1802"></span>W 2009 roku razem z kumplem dopiskaliśmy się do Gołdapi, szukając potem rozpaczliwie mechanika. Pierwszy do jakiego nas skierowano raczej auta rozkładał i ciął na kawałki. Zaopatrywał pewnie w części wygłodniały rynek Wspólnoty Niepodległych Państw. Dziwnym trafem wszystkie furki (większość nufka sztuka) były bez tablic rejestracyjnych. Czym prędzej zwialiśmy.</p>
<p>W 2010 W kowalach Oleckich (19km od Gołdapi) padły w landrynce hamulce a, że od Gołdapi hamulca nie używałem więc podejrzewam, że to efekt trójkąta gołdapskiego. Na szczęście Olecki kowal napierając wielkim łomem, i psikając niezastąpionym wude czterdzieści, landrynkowe szczęki na dwa palce rozwarł, i urlopu nie musiałem przerywać. Sam się przerwał dwa dni później, ale to inna historia.</p>
<p>Mknęliśmy więc strasząc krowy, kury i córki aborygenów przez Olecko, Ełk , Orzysz do upatrzonego poprzedniego dnia, za pomocą radiostacji przenośnej, pola namiotowego w Okartowie nad Śniardwami.</p>
<p>Marzyło mi się miejsce zacienione (lampa mocno dawała) i położone nad wodą. Piwko zimne wypić, sadło w jeziorze wymoczyć, uuuu&#8230;&#8230; żyć nie umierać!</p>
<p>Właściciel wskazał mi miejsce. Pod drzewami, nad samą wodą. Spytał ile żółw waży.<br />
- Będzie dwie i pół tony – odpowiedziałem – a co?<br />
- To powinno być dobrze, bo tu bagno kiedyś było, ale my ziemi nawieźli parę wywrotek i ubili. Tylko za blisko wody nie podjeżdża.</p>
<p>Stanąłem gdzie wskazał. Przedłużacz okazał się za krótki, więc go ciachnąłem i dosztukowałem, mając 10 metrów przydaśkowego kabla. Obiadek smakowity zjadłem, na łożu rozparłem się, herbatkę miętową (ulubiona) siorbałem, aż film mi się urwał.</p>
<p>Budzę ci się ja, a tu coś nie tak. Z łóżka lekko się zsuwam. &#8211; Co jest kurka wodna? &#8211; wymamrotałem, przecież piwa jeszcze ani innej politury nie piłem. Wstaje, pokład przechylony, niczym w Titanicu, rury musiałem się chwycić.<br />
- Toniemy! &#8211; wykrzyknął ze swojego pudełka Hołek- wszystkie ręce na pokład!<br />
Huncwot Krzyżak milczał. Pies kiwający głową pazury wbijał w kokpit aby nie stoczyć się.</p>
<p>Z gracją wrodzoną na trawę wyskoczyłem. Patrze i włosy mi dęba stają. Żółwik przemienił w żółwia błotnego. W błocie się tapla. Z prawej strony zapadł się prawie po osie.<br />
- No ładnie, jeszcze trochę bym podrzemał i wyjść bym nie mógł, a gdyby to w nocy się stało, to rano by śladu po mnie nie było. Wchłonęłaby mnie matka ziemia, a mieszkańcy pola jeszcze długo mówiliby, że tu straszy.</p>
<p>Za kierownicę wskoczyłem i dawaj, że żółwiem bujać. W przód i w tył. W przód i tył. Rykiem silnika kaczki przepędziłem, spaliny pole namiotowe przykryły. Landryna wyskoczyłaby z błocka momentalnie, lecz ciężki żółw ruszyć z posad nie chciał.</p>
<p>Dopiero tuzin chłopa z innych kamperów, przyczep i namiotów podbiegł i wespół zespół żółwia ze śmiertelnej pułapki wyrwał.</p>
<p>W innym miejscu noc niespokojną spędziłem, budząc się co chwila i sprawdzając czy aby od pionu nie odchylam się. Saperkę schowałem pod poduszką, tak na wszelki wypadek.</p>
<p>Rankiem rozpłakały się niebiosa. Po śniadaniu ruszyłem w stronę Pana Samochodzika, a tam czekała mnie dyskoteka.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-%E2%80%93-cz-4/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/27/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-_E2_80_93-cz-4/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja &#8211; cz.2</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 10:34:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1799</guid>
		<description><![CDATA[Hołek pomógł trafić na położone nad jeziorem pole namiotowe w Gołdapi. - Może być? &#8211; spytałem towarzystwo, tzn. zbolałego żółwia, psa kiwającego głową, Hołka i to skrzypiące germańskie nasienie. Pies kiwający głową pokiwał głową. Hołek nie odpowiedział nic bo już pożegnał się (Jesteś u celu, prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, pozdrawiam) i poszedł spać w swoim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F23%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1800" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="482" /></a></p>
<p>Hołek pomógł trafić na położone nad jeziorem pole namiotowe w Gołdapi.<br />
- Może być? &#8211; spytałem towarzystwo, tzn. zbolałego żółwia, psa kiwającego głową, Hołka i to skrzypiące germańskie nasienie. Pies kiwający głową pokiwał głową. Hołek nie odpowiedział nic bo już pożegnał się (Jesteś u celu, prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, pozdrawiam) i poszedł spać w swoim pudełku. Krzyżak wypiszczał coś po niemiecku co zabrzmiało jak „lek miś am Arsz!”. Może ktoś wie co to znaczy?</p>
<p><span id="more-1799"></span>Zrobiłem sobie coś do jedzenia. Obok trwała w najlepsze impreza. Brzdąkały gitarki, dzwoniły szklanice, latały butelki. Stale powtarzali refren „idzie jesień i nie ma to rady”. Niedoczekanie ich! Poszedłem zwizytować kible. Późny Gierek, wczesny Jaruzel. Poczytałem książkę i ukołysany przez Żółwika zapadłem się w objęcia Morfeusza.</p>
<p>,,Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora.&#8221; &#8211; powiedział Morfeusz w moim śnie. Niebieska oznaczałaby koniec urlopu. – Czerwoną poproszę – wymamrotałem sennie. &#8211; I bardzo dobrze, bardzo dobrze – powiedział Morfeusz – Tego będziemy się trzymać, a w nagrodę przyśni ci się Indianka na koniu.</p>
<p>Następnego dnia skoro świt obnażyłem silniczek. W LT-lach dostęp jest dość łatwy, i za to lubią go mechanicy. Wystarczy wyjąć trochę ciężkawą osłonę i hulaj dusza (Halo! Czy jedzie z nami jakiś mechanik?) Zakasałem rękawy, na czoło założyłem czołówkę, zlokalizowałem czujniki. Wprawnym ruchem obnażyłem ten wymieniony. Srajtaśmą otarłem olej (sru sru) Odsunąłem jakąś rurkę (trach) i dostałem się do drugiego czujnika.<br />
- Yes! Yes! Yes! &#8211; wykrzyknąłem jak pewien krzywousty premier, który pokochał Isabell. Okazało się, że kabelek zlazł z czujnika i dyndał smyrając go co pewien czas, pobudzając tym samym do wydawania fikuśnych odgłosów.</p>
<p>Gdy myłem ręce, przypałętał się kierownik pola namiotowego. Spojrzał na me dłonie, usmarowane olejem po łokcie, i spytał się co się stało. Opowiedziałem. Papierosa wyjął, zaciągnął się – a na czym kurna normalnie jeździsz? Bo ja parę lat kurna toczyłem się starem, a wcześniej na jelczu.</p>
<p>Spytałem go o jakiegoś dobrego mechanika od ciężarowych. Wyjaśnił i kazał powołać się na strzelca z ośrodka sportu.</p>
<p>Spakowałem żółwia i nie budząc Hołka potoczyłem ciągnąć protestującego Ulricha. To była stacja diagnostyczna. &#8211; Nie pomogę, ludzi na urlopie mam &#8211; odpowiedział kierownik – Niech pan spróbuje na Piaskowej.</p>
<p>Obudziłem Hołka i kazałem się prowadzić na Piaskową. Tam, mimo że szlochałem im w rękawy, powiedzieli, że nie dadzą rady bo mają pilne robótki na podnośnikach, dali następne namiary. Następne namiary w ogóle nie chciały spojrzeć. Jakiś gość polecił innego dwie przecznice dalej.</p>
<p>Ten inny gdy mnie zobaczył wykrzyknął &#8211; nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!<br />
- Błagam! &#8211; padłem na kolanach gotów stopy jego całować.<br />
- Panie! Sam jestem a poza tym zbiornik pier* i 400 litrów wody muszę z kanału wypompować.<br />
- Ja Panu tą wodę wypompuje – zaoferowałem się patrząc błagalnie mu w oczy.<br />
- Nie, nie, tam dalej po lewej, zajedź Pan, oni mają więcej ludzi.</p>
<p>Co miałem zrobić? Poturlałem się tracąc nadzieję. Czekało mnie spędzenie pozostałej połowy życia w uroczym mieście Gołdapi. &#8211; W zimie może być ciężko, będę musiał załatwić przyłącze z elektrowni – pomyślałem.</p>
<p>Tam dalej po lewej wyszedł do mnie wąski gość. Pochlipując opowiedziałem mu swą historię.<br />
- Pan czeka – dał mi nadzieje. Pokornie czekałem. Po godzinie wrócił z kolegą który odbył ze mną rundkę. &#8211; Pewnie krzyżak – rzucił kolega. Wąski wśliznął się pod auto. Nie wiem jak to zrobił bo tam jest może ze dwadzieścia centymetrów. Coś tam grzebał, kazał ruszać autem lekko w tył i przód. Wypełzł. &#8211; Na 99% krzyżak – splunął. &#8211; Zaciera się kurna, ale my nic z tym nie zrobimy, trzeba do regeneracji zawieźć. Jakieś pięć dni.</p>
<p>Zabrzmiało jak wyrok. &#8211; Co czynić? Co czynić? &#8211; osłabły opadłem na podsunięte szybko przez kolegę wąskiego – plastikowe krzesło. &#8211; Jest gdzie spać he he – zarechotali.<br />
- Dam radę dotoczyć się do Gdańska? &#8211; spytałem. &#8211; Wytrzyma?<br />
- Tego nie wie nikt – odparł wąski – może da a może nie da. Wał się urwie&#8230;<br />
- I może nawet auto przewrócić, nie? &#8211; wtrącił kolega wąskiego.<br />
- Eee, nie, za ciężkie – uspokoił Wąski.</p>
<p>Postanowiłem jechać dalej. Jeszcze parę kilometrów na wschód, a potem powolutku wracać. Nawet nie spodziewałem co mnie spotka nad Śniadrwami.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/26/zolw-blotny/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwik, Krzyżak, Hołowczyc, pies z kiwającą głową i ja</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 16:52:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Born to be wild]]></category>
		<category><![CDATA[Kamper Żółwik]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1794</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F07%2F22%2Fzolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1796" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/07/0_643.jpg" alt="" width="643" height="430" /></a></p>
<p>Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi.</p>
<p><span id="more-1794"></span>Wujek Gugiel podpowiedział, że to częsta przypadłość żółwików, i za bardzo się nie ma czym martwić. Helmuty, najlepsi konstruktorzy samochodów, tudzież czołgów na świecie, dobrze wiedzieli co czynią. Lampka świecąca w sposób ciągły oznacza, że raczej nie powinno się odpalać silnika, bo olej ma wychodne, i może to skończyć się wielkim bubu. Lampka migająca, poparta brzęczykiem oznacza, że powyżej 2000 obrotów nie ma wystarczającego ciśnienia, co też może skończyć się sepuku.</p>
<p>Bardzo często szwankuje czujnik, albo kabelek, albo sterownik w szafie (deska rozdzielcza) a ciśnienie jest, więc mądrzy (zwykle po szkodzie) mieszkańcy kraju nad Wisłą zwierają czujnikowy kabelek do masy, czyli robią coś co germańskim inżynierom nie mieści się w głowach. Czujne ucho kierowcy wyłapie w końcu kiedy silnik pracuje nieprawidłowo, zwłaszcza, że silnik jest w szoferce, jak w Jelczach ogórkach, trzeci pasażer siedzi na nim okrakiem.</p>
<p>Lampka odzywała się rzadko. Zlałem ją i nucąc „W Polskę jedziemy drodzy panowie, w Polskę jedziemy&#8230;” ruszyłem na wschód.</p>
<p>Drogi zrobiły się wąskie, podziurawione jak ser szwajcarski. Rosnące na poboczach drzewa były urocze, ale często gęsto oznakowane krzyżami, kwiatami, zniczami. Jechałem powoli (50-60) obserwując z rozbawieniem jak próbują mnie wypierwszyć furki szybkich i wściekłych, przeważnie z rejestracjami zaczynającymi się na literkę W. Kolejni kandydaci do ukrzyżowania.</p>
<p>Czasem wyprzedzałem dawców organów. Zwykle z przodu mamusia z dzidziusiem w przyczepce, potem starszy narybek w hełmach, na końcu tatuś z bagażami. Fanatycy dwóch kółek, dla mnie samobójcy. Fajnie było patrzeć jak próbują utrzymać równowagę gdy mijał ich rozpędzony do stówy tir.</p>
<p>Pies kiwał głową. Woda chlupała w zbiorniku. Basem grzmiały garnki, wtórowały im tenorem talerze i szklanki. Schowany w nawigacyjnym pudle Hołowczyc co pewien czas komenderował – prawy prosty 180 tnij, lewy ostry 90, długa prosta 200 – a ponieważ sunęliśmy jak żółw ociężale, zamykał się co pewien czas w sobie, aż musiałem stukać go w ekranik, aby raczył z łaski swojej podpowiedzieć gdzie teraz.</p>
<p>Oliwna lampka wzmogła wysiłki. &#8211; Bzzzz, Bzzzz, Bzzzz – darła się coraz częściej. &#8211; Nie będzie Niemiec pluł nam olejem w twarz – pomyślałem i parłem niczym kawalerzysta na tanki. &#8211; Halt das Auto! Halt Das Auto! &#8211; wyryczała po niemiecku bo język ten znała od dziecka. Udałem, że nie znam mowy wrogów. &#8211; Pull up! Pull up! Pull up! – przeszła na angielski. Tak się darła aż obudził się krzyżak, ten z tyłu, na wale. W końcu to była kraina Krzyżaków.</p>
<p><a name="firstHeading"></a> Na początku popiskiwał cichutko. Zupełnie jak wielki mistrz Ulrich von Jungingen, gdy chorągiewny królewskiej chorągwi nadwornej, Mszczuj ze Skrzynna, wbijał w jego serce nagi żelazny miecz, a działo się to roku pańskiego 1410, na Grunwaldowych polach.</p>
<p>- Halt znaci stój thy durrrnhy Polack! &#8211; wrzeszczała lampa &#8211; pi pi pi pi – wtórował krzyżak. &#8211; Cały rok czekałem na urlop! Pół roku bez słońca! Zniosłem mrozy, deszcze, przewaliłem tony śniegu! Dwa miesiące budowałem mój domek na kołach! Nie mam zamiaru marnować tego na co tak czekałem! Więc zamknąć się teraz germańskie nasienia! &#8211; wrzasnąłem. &#8211; Dobrze mówi! Gazu! Długa prosta 220! &#8211; zawtórował mi z pudełka Hołek.</p>
<p>Do Gołdapi wjeżdżaliśmy piszcząc gorzej niż cygański wóz. Ludzie oglądali się na ulicach. Dawali dziwne znaki. &#8211; Banzaj! &#8211; ryczałem przez okno i dawałem gazu.</p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/2011/07/23/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja-cz-2/?referer=');">Ciąg dalszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/07/22/zolwik-krzyzak-holowczyc-pies-z-kiwajaca-glowa-i-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapadłe</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/06/26/zapadle/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/06/26/zapadle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2011 16:46:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska jest super]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1775</guid>
		<description><![CDATA[Za Bytowem w stronę Miastka droga psuje się. Kluczy wśród pagórków, które wyżłobił lodowiec, przecina senne małe miasteczka i wioski. Nie da się jechać szybciej niż sześćdziesiątką, góra siedemdziesiątką. Za bardzo trzęsie. Zresztą po co tak gnać? Po to by być dziesięć minut szybciej na miejscu? Co to jest dziesięć minut wobec wieczności Żółwik mruczy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F06%2F26%2Fzapadle%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6432.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6432.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1776" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6432.jpg" alt="" width="643" height="404" /></a></p>
<p>Za Bytowem w stronę Miastka droga psuje się. Kluczy wśród pagórków, które wyżłobił lodowiec, przecina senne małe miasteczka i wioski. Nie da się jechać szybciej niż sześćdziesiątką, góra siedemdziesiątką. Za bardzo trzęsie. Zresztą po co tak gnać? Po to by być dziesięć minut szybciej na miejscu? Co to jest dziesięć minut wobec wieczności <img src='http://fraglesi.eu/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-1775"></span>Żółwik mruczy zadowolony, taką szybkość lubi. Powyżej osiemdziesiątki zaczyna protestować. To nie wyścigówka, to mój mały dom na kółkach, salonka. Dzwonią szklanki i kubki. Wtórują im garnki. Chlupocze woda w zbiorniku kuchennym.</p>
<p>Patrzę na mój papierowy GPS. Tuchomie, Kramarzyny, Głodowo nanizane jak paciorki na krajową dwudziestkę. Mimo, że Boże Ciało, sklepy pootwierane. Niedawno przeszły procesje, asfalt zasłany jeszcze płatkami kwiatów. Przy drodze ukwiecone ołtarze, bramy z świeżo naciętych brzóz.</p>
<p>Tuż za Piaszczyną trzeba skręcić na Pietrzykowo. Zwalniam, skręt łatwo przeoczyć, drogowskaz widać w ostatniej chwili. Ze wściekłym rykiem silnika wyprzedza mnie nuworisz w wypasionym Suvie. W chwili gdy równa się ze mną, wściekłość na jego twarzy zamienia się w błogostan. Na końcu języka mam – jedź, jedź i zabij się – ale się powstrzymuje. O ile dobrze pamiętam, to Tato tak  kiedyś komuś powiedział, i za parę kilometrów zobaczył gościa na drzewie.</p>
<p>Droga robi się o połowę węższa, pobocza obsiadły drzewa rzucające miły cień. Słońce posiekane przez gałęzie rysuje szachownicę na asfalcie, który trudno nazwać asfaltem. Gdy mijam kogoś z naprzeciwka, zwalniam, zjeżdżam z lekka na pobocze. Żółwik jest bardzo szeroki, ponad dwa metry. Dziękują uśmiechając się przyjaźnie.</p>
<p>W Trzyńcu na ganku domu siedzi starzec z siwą brodą, w takiej śmiesznej czapce, jaką nosił Fidel Castro. Patrzę na niego a on powoli unosi rękę pozdrawiając mnie. Wziął mnie za dostawcę chleba? W końcu żółwik to kryptokamper, z zewnątrz wygląda jak blaszak, a może gość tak po prostu pozdrawia wszystkich mijających jego dom, bo pamięta czasy gdy tą drogą przejeżdżało jedno auto na dobę?</p>
<p>Za Trzyńcem przeskakuje nad meandrującą leniwie Brdą. Wjeżdżam w las. Drogowskaz w prawo – Zapadłe 1 km. Skończył się asfalt. Las sosnowy miejscami poprzetykany brzozami o korze białej jak śnieg. Po prawej między drzewami błyska w słońcu jezioro Sękacz. Niby na końcu świata, a w środku Europy. Mniej więcej pośrodku odcinka jaki można by wyznaczyć na mapie, łącząc Paryż z Moskwą.</p>
<p>Zapadłe, sama nazwa mówi za siebie. Przydrożny ukwiecony krzyż, przy nim mam skręcić w prawo i jechać wzdłuż jeziora. Po lewej mijam działki z domami letników. Strzeliste Wieżyce, albo wyremontowane baraki z budowy. W jezioro wcina się młody pomost. Świeże deski lśnią w słońcu.</p>
<p>Ileż takich miejsc jest w Polsce? Twierdzę, że mnóstwo. Każdy zna co najmniej jedno. Często tam wraca, z czasem tak jak moi znajomi kupuje działkę. Buduje drewniany weekendowy dom, który niejednokrotnie staje się ich domem na stałe.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/06/26/zapadle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O lizaniu</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/06/12/o-lizaniu/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/06/12/o-lizaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Jun 2011 15:54:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska jest super]]></category>
		<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1760</guid>
		<description><![CDATA[Małe miasteczka mają pecha. Zwłaszcza te leżące niedaleko dużych miast, albo przy ruchliwych trasach. Omijamy je obwodnicami pędząc w góry albo nad morze, albo przeciskamy się przez centrum, klnąc na kolejne czerwone światła. Nieraz przez głowę przemknie myśl – o jak tu ładnie, trzeba by się zatrzymać, zwiedzić. Cóż droga daleka, nie ma czasu, może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F06%2F12%2Fo-lizaniu%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6431.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6431.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1761" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/06/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="479" /></a></p>
<p>Małe miasteczka mają pecha. Zwłaszcza te leżące niedaleko dużych miast, albo przy ruchliwych trasach. Omijamy je obwodnicami pędząc w góry albo nad morze, albo przeciskamy się  przez centrum, klnąc na kolejne czerwone światła. Nieraz przez głowę przemknie myśl – o jak tu ładnie, trzeba by się zatrzymać, zwiedzić. Cóż droga daleka, nie ma czasu, może następnym razem.</p>
<p><span id="more-1760"></span>Przykładem niech będzie Chełmno, urokliwe miasteczko położone przy jedynce prowadzącej z Gdańska na południe. Mijałem je milion razy. Nawet raz tam byłem, przywiozła mnie karetka na sygnale. Próbując ominąć dwóch pijaków, którzy postanowili odbyć wieczorową porą romantyczny spacer przy księżycu środkiem drogi, dachowałem kasując doszczętnie auto. Sami rozumiecie, że raczej nie byłem w nastroju do zwiedzenia Chełmna.</p>
<p>W małych miastach ludzie się nie śpieszą. Tu czas płynie wolniej. Wszyscy się znają. Na ulicach, w sklepach witają się po imieniu, pozdrawiają, uśmiechają. Nie ma korków ani problemów z parkowaniem. Uwielbiam te klimaty. Widocznie jestem małomiasteczkowy. Lubię przysiąść na rynku albo głównej ulicy, deptaku i obserwować. Być widzem w teatrze gdzie aktorami są mieszkańcy grający role.</p>
<p>Sklepikarz stojący przed swoim sklepem. Krawężniki (tak nazywam gości nie mających nic do roboty) wystające godzinami na rogach ulic, często z piwem albo tanim winem w ręku. Młoda dziunia w wypasionej furce ściągająca zawistne spojrzenia aborygenów. Zapewne żona lokalnego biznesmena, która przyjechała do fryzjerki. Młode matki z wózkami, facet z lodem i jamnikiem, emeryt karmiący gołębie. Starsze kobiety w oknach, oparte o haftowane poduszeczki, lustrujące godzinami ulicę.</p>
<p>Tak właśnie jest w Chełmnie. Zachowało ono dawną siatkę ulic, i pierwotną zabudowę. Na dodatek otoczone jest średniowiecznymi murami miejskimi. Można obejść je wkoło w niecałą godzinę. Na środku rynku króluje przecudnej urody renesansowy ratusz, z umieszczonym na jednej ze ścian wzorem pręta chełmińskiego. Wiele kamienic pamięta czasy średniowieczne. Zabytkowe kościoły i bramy miejskie.</p>
<p>Byłem tam ponad dwie godziny. Wydawało mi się, że zobaczyłem wszystko, nasyciłem się niczym miś miodem. Nie mogłem Chełmnu (dobrze odmieniłem? A może Chełmnowi?) poświecić całego dnia, był tylko paciorkiem różańca mojej jednodniowej wyprawy. Pognałem dalej do Torunia, a potem wracając na północ wstąpiłem do Gołubia Dobrzynia, Radzynia, Grudziądza.</p>
<p>Następnego dnia, gdy doszedłem do siebie, poszperałem w sieci. Doszło do mnie, że zobaczyłem tylko fragment, ominąłem najważniejsze zabytki, polizałem z wierzchu.  Jednym słowem Fraglesi siadaj dwója! Trzeba będzie pojechać jeszcze raz i tym razem nie skończy się tylko na polizaniu.</p>
<p>Zdjęcia z Chełmna <a title="Chełmno Miasto Zakochanych" href="http://zdjecia.pl/gl,20110608Che%B3mno%20Miasto%20Zakochanych.html" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/gl_20110608Che_B3mno_20Miasto_20Zakochanych.html?referer=');">możesz obejrzeć w mojej galerii.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/06/12/o-lizaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Medaliony</title>
		<link>http://fraglesi.eu/2011/05/29/medaliony/</link>
		<comments>http://fraglesi.eu/2011/05/29/medaliony/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2011 16:11:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapiski z podróży]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fraglesi.eu/?p=1738</guid>
		<description><![CDATA[W przedostatni dzień pojechałem z Bodziem na Łyczaków. Pogoda popsuła się, siąpiło. Szarość sączyła się z nieba. Lwów postarzał się, zbrzydł, a może to przesyt tym miastem sprawił, że zacząłem patrzeć na niego krytycznym okiem? Na cmentarz zawiózł nas mało rozmowny taksówkarz. Skroił nas na 30 hrywien. Całe dziesięć złotych. Nie chciało nam się telepać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ffraglesi.eu%2F2011%2F05%2F29%2Fmedaliony%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:25px"></iframe></div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_6431.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_6431.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1739" title="0_643" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_6431.jpg" alt="" width="643" height="629" /></a></p>
<p>W przedostatni dzień  pojechałem z Bodziem na Łyczaków. Pogoda popsuła się, siąpiło. Szarość sączyła się z nieba. Lwów postarzał się, zbrzydł, a może to przesyt tym miastem sprawił, że zacząłem patrzeć na niego krytycznym okiem?</p>
<p><span id="more-1738"></span>Na cmentarz zawiózł nas mało rozmowny taksówkarz. Skroił nas na 30 hrywien. Całe dziesięć złotych. Nie chciało nam się telepać tramwajem. Wyrzucił nas pod samą bramą. Oczy zabolały od kwiatów o nierealnych, fosforyzujących kolorach. I znicze takie jak u nas, jarmarczne, cepeliowskie, kiczowate do bólu.</p>
<p>Na placyku za bramą spęd rodaków. Słomiane włosy, buraczane nosy, nieświeży oddech po nocnych Polaków rozmowach. Poubierani w polary z Decathlonu, z siatkami foliowymi z biedronki, czujący się niczym panowie, którzy wrócili na dawne włości. Głośni i swoim mniemaniu żartobliwi. Niczym mrówki drepczą utartą ścieżką za przewodnikiem stada.</p>
<p>Julian Ordon (ten od reduty, który wcale nie zginął, ani jej nie wysadził – podobnież ruscy ogien zapruszyli) a tu Banach (kto? Aa ten matematyk) Obok Konopnicka (Matka zapal znicz, kurde ma kto zapałki?) Czym prędzej ewakuowaliśmy się z Bodziem. Pomaszerowaliśmy pod górę. Byle z dala.</p>
<p>Łyczaków położony jest na wzgórzach, zupełnie jak gdańskie Srebrzysko. Jest bardziej chaotyczny,  zwłaszcza w dalszej jego części, gdzie nie docierają wycieczki. Groby leżą porozrzucane, niektóre przekrzywione, poupychane bez ładu i składu. Polacy, Ukraincy, Rosjanie, Ormianie, Niemcy, jedni obok drugich, prawie pół miliona osób. Leżą i słuchają śpiewających ptaków.</p>
<p>W dole miasto żywych żyje swoim życiem. Trąbią auta, dzwonią tramwaje, niebo rozcina odrzutowiec. Tu zaś w mieście umarłych czas stanął. Jego mieszkańcy patrzą z medalionów. Porcelanowe zdjęcia w kolorze sepii.</p>
<p>Mężczyzna o uśmiechniętych oczach i falujących włosach, jakaś dziewczyna w śmiesznych butach, żołnierz z medalem i fantazyjnym wąsem, dziecko o wzroku dorosłego, młoda kobieta z białą kokardą, gimnazjalista, znowu dziecko, starszy pan. Robię im zdjęcia, a raczej zdjęcia ich zdjęciom. Nie zapamiętam jak się nazywali, ani kiedy umarli. Patrząc w wizjer zastanawiam się jakie mieli życie, co ich radowało, co smuciło, i dlaczego przedwcześnie zmarli.</p>
<p>Wandalom przeszkadzało to spojrzenie. Wiele z medalionów, zwłaszcza tych polskich, wytłuczono. Dlaczego? Komu to przeszkadzało? Tego się nie dowiem, mogę się tylko domyślać.</p>
<p>Wyszło słońce. Przystanąłem, zdjąłem polar (obowiązkowo z decathlonu). Patrząc na opadające w dół miasto umarłych, pomyślałem, że ani się nie obejrzę i tu trafię. To nie była smutna myśl. Tak po prostu jest. Lecz zanim to się stanie trzeba wycisnąć z czasu, który pozostał co się da. Wycisnąć życie jak pomarańczę. Zostawić po sobie bynajmniej nie majątek pod postacią pieniędzy, nieruchomości czy różnych dupereli. Zostawić, właśnie&#8230; co zostawić?</p>
<p><a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&amp;dir=/20110515Lw%F3w%20cz%EA%B6%E6%203/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/zdjecia.pl/index.cgi?action=16_amp_dir=/20110515Lw_F3w_20cz_EA_B6_E6_203/&amp;referer=');">Zdjęcia z tego dnia we Lwowie możecie obejrzeć w mojej galerii</a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643a2.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643a2.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1740" title="0_643a" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643a2.jpg" alt="" width="643" height="584" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643b2.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643b2.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1741" title="0_643b" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643b2.jpg" alt="" width="643" height="696" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643c2.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643c2.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1742" title="0_643c" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643c2.jpg" alt="" width="643" height="795" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643d2.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643d2.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1743" title="0_643d" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643d2.jpg" alt="" width="643" height="869" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643e.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643e.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1744" title="0_643e" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643e.jpg" alt="" width="643" height="707" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643f.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643f.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1745" title="0_643f" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643f.jpg" alt="" width="643" height="771" /></a></p>
<p><a href="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643g.jpg" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643g.jpg?referer=');"><img class="aligncenter size-full wp-image-1746" title="0_643g" src="http://fraglesi.eu/wp-content/uploads/2011/05/0_643g.jpg" alt="" width="643" height="719" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fraglesi.eu/2011/05/29/medaliony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

