O ludach wędrownych i wolności
Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami.
Podczas moich wakacyjnych peregrynacji, jako urodzony obserwator, zauważyłem, że lud kempingujący dzieli się na trzy kategorie: przyczepiarzy, kamperowców i namiociarzy, zwanych też czasem pogardliwie szmaciarzami.
Napisał do mnie Jerry z Iraku. Jerry nie zna dobrze polskiego, pisownia oryginalna. Co czynić? Co czynić?
Kierowcy nowych aut nie znają tego tak intymnego uczucia zespolenia człowieka z maszyną, jakie dane jest posiadaczom starszych maszyn. Odseparowani dziesiątkami czujników, lampek, sterowników, komputerów, nie wiedzą co w silniku czy zawieszeniu piszczy. Wygłuszenia skutecznie tłumią motor, klimatyzacja nie dopuszcza spalenizny. Kiedy zapala się ostrzegawcza lampa jest już przeważnie za późno.
Uzmysłowiłem sobie to dzisiaj rano, chodząc po ogrodzie. Subtelna zmiana oświetlenia. Słońce świeci bardziej z boku, ukosem, cienie są dłuższe. Zauważyłem to dzisiaj bo dopiero od dwóch dni jest bezchmurne niebo.
- Czy ktoś mógłby przegonić do jasnej cholery te muchy? – odezwał się z szoferki pies kiwający głową – cały już jestem obsrany.
- To ty mówisz?? – zdumiałem się wielce.
- On mówi! – wykrzyknął ze swojego pudełka równie zdumiony Hołek.
- A mówię, mówię, ale się nie odzywałem, bo o czym tu gadać, jak co chwilę muszę na tych waszych polskich drogach machać tą moją biedną głową.
Postanowiłem trzymać się głównych dróg, gdzie mogłem liczyć (taką miałem nadzieję) na pomoc braci ciężarowej. Fraglesowóz piszczący na południe skierowałem. Hołek dostał zadanie poprowadzić nas łukiem przez południowe Mazury do domu.
- Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – pomyślałem mijając tablicę z napisem koniec Gołdapi.
Hołek pomógł trafić na położone nad jeziorem pole namiotowe w Gołdapi.
- Może być? – spytałem towarzystwo, tzn. zbolałego żółwia, psa kiwającego głową, Hołka i to skrzypiące germańskie nasienie. Pies kiwający głową pokiwał głową. Hołek nie odpowiedział nic bo już pożegnał się (Jesteś u celu, prowadził cię Krzysztof Hołowczyc, pozdrawiam) i poszedł spać w swoim pudełku. Krzyżak wypiszczał coś po niemiecku co zabrzmiało jak „lek miś am Arsz!”. Może ktoś wie co to znaczy?
Pierwsza zaczęła się drzeć lampka oliwna. Prawdę powiedziawszy odzywała się (gdy się zapala to odzywa się brzęczyk) już parę dni przed wyjazdem. Mechanik przy okazji zmiany oleju, zmienił czujnik. Bez powodzenia. Gdy przyjechałem z reklamacją, wzruszył ramionami i powiedział, że to pewnie elektryka. Coś widać nie styka. On nie da rady, bo prądu się boi.
Poniższy tekst jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla mężczyzn opuszczonych przez kobiety. Pod żadnym pozorem nie wolno go czytać przedstawicielkom płci nadobnej, więc jeśli nie musisz golić się każdego ranka opuść tą stronę! Natychmiast! Wciśnij zero i naciśnij krzyżyk!